Grosicki jednym z najlepszych rezerwowych w Europie. Dołączy do panteonu wybitnych dżokerów w historii futbolu? Oto oni! [WIDEO]

W ostatnich miesiącach, gdy pomyślimy o niezawodnym rezerwowym piłkarzu na myśl przychodzi nam Kamil Grosicki, który w tym sezonie nie raz i nie dwa ratował skórę swojemu Stade Rennes. A pamiętacie tych słynnych dżokerów, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w historii futbolu? Solskjaer, Sheringham, Ricken, Bierhoff czy Tim Krul - to oni kiedyś doprowadzili swoich kibiców do ekstazy w ostatniej chwili, w ostatnich sekundach, gdy wydawało się, że już nie ma ratunku.

9. Kamil Grosicki (Stade Rennes)

- To być może najlepszy rezerwowy w Europie! - tak o Kamilu Grosickim, który w tym sezonie jest jednym z najlepszych piłkarzy swojego zespołu mówi były trener Rennes, Phillippe Montanier (został zwolniony w trakcie sezonu).

Skrzydłowy reprezentacji Polski w tym sezonie Ligue 1 wystąpił w 28 meczach, ale większość z nich zaczynał na ławce rezerwowych. Nie przeszkodziło mu to jednak w strzeleniu ośmiu goli i zanotowaniu trzech asyst. Kibice klubu naszego piłkarza uwielbiają, a on sam przedłużył kontrakt mimo że namawiany był do powrotu do Legii Warszawa.

My możemy liczyć tylko na to, że Kamil sezon zakończy z większą liczbą minut na boisku i będzie wyśmienicie przygotowany do pierwszego meczu na Euro 2016.

Tutaj mamy próbkę zimnej krwi naszego "superrezerwowego":

 

Iker Casillas Iker Casillas ANDREA COMAS/REUTERS

8. Iker Casillas (Real Madryt)

Rok 2002 i finał Ligi Mistrzów. W Glasgow Real Madryt gra z Bayerem Leverkusen i już w 9. minucie po golu Raula wychodzi na prowadzenie. Pięć minut później wyrównuje Lucio, ale to "Królewscy" na przerwę schodzą prowadząc 2:1 po cudownym woleju Zinedine Zidane'a. W 68. minucie z boiska schodzi kontuzjowany bramkarz Realu Cesar, którego zastępuje 21-letni wówczas Iker Casillas.

Niemcy atakują, Real się broni, a młody hiszpański golkiper w doliczonym czasie gry czyni cuda. W głowie się nie mieści jak przyszły filar reprezentacji Hiszpanii wyszedł z opresji po szalonych atakach piłkarzy Bayeru Leverkusen.

7. Oliver Bierhoff (Niemcy)

Młodsi fani piłki nożnej finał Mistrzostw Europy 1996 i cuda Olivera Bierhoffa znają tylko z internetu lub z opowieści rodziny. Mecz Niemcy - Czechy na stałe zapisał się w historii futbolu; ze względu na emocje, gole, ale przede wszystkim z powodu "złotego gola".

Bierhoff pojawił się na murawie w 68. minucie zastępując pomocnika Bayernu Monachium, Mehmeta Sholla dziesięć minut po golu Patrika Bergera na 1:0. Cztery minuty później ówczesny napastnik Udinese Calcio strzałem głową wyrównał.

Tak o dogrywce pisali wysłannicy Gazety Wyborczej: "W 5. min i 32. sek złoty gol rezerwowego dał Niemcom złoty medal mistrzostw Europy. Po konsultacji z sędzią bocznym Pierluigi Pairetto pokazał na środek boiska. Niemcy oszaleli z radości, Czesi padli na murawę."


1996 (June 30) Germany 2-Czech Republic 1... przez sp1873

Co po meczu powiedział nowy bohater Niemiec?

"To niezwykłe. Nie grałem prawie w tych mistrzostwach i myślałem, że już nie zagram. Mój drugi gol musiał być strzelony prawidłowo. Znam Pairetto z ligi włoskiej. Gdyby miał najmniejszy powód, żeby go nie uznać, zrobiłby to."

David Trezeguet David Trezeguet PANORAMIC

6. Sylvain Wiltord i David Trezeguet (Francja)

Finał Euro 2000, w którym Francja spotkała się z Włochami, był szalonym meczem. Istna przejażdżka rollercoasterem! W 55. minucie gola dla Italii zdobył napastnik AS Roma Marco Delvecchio i do ostatnich sekund wydawało się, że to piłkarze Dino Zoffa sięgną po trofeum. Ale, ale... Cztery minuty po golu na 1:0 na boisku pojawił się Sylvain Wiltord.

Czarnoskóry napastnik w trzeciej minucie doliczonego czasu gry sprawił, że kibice we Francji niemal eksplodowali z radości. Dzięki jego trafieniu sędzia musiał zarządzić dogrywkę. To nagranie z pewnością sprawi, że poczujecie gęsią skórkę na rękach:

Wiltord nie był jedynym bohaterem finału. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania na placu boju zameldował się David Trezeguet. W dogrywce to on został bohaterem narodowym - w 103. minucie także rezerwowy Robert Pires dośrodkował w pole karne z lewej flanki, a szczupły napastnik kapitalnie zagarniając piłkę huknął z woleja pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Francesco Toldo! Stadion oszalał.

Gol z komentarzem głównego zainteresowanego. Warto obejrzeć.

5. Tim Cahill i John Aloisi (Australia)

Takie końcówki meczów można oglądać w nieskończoność. Podczas Mistrzostw Świata 2006 w RPA niezły thriller kibicom zapewniła reprezentacja Australii w meczu przeciwko Japonii. Od 28. minuty Azjaci prowadzili po golu Nakamury. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy na boisku pojawił się Tim Cahill, który poprowadził "Kangury" do zwycięstwa.

Na sześć minut przed końcem meczu to właśnie on zachował się najprzytomniej w polu karnym i sprytnym strzałem pokonał Yoshikatsu Kawaguchi'ego. I to nie było ostatnie słowo zawodnika Evertonu! W 89. minucie zdecydował się na strzał zza pola karnego i ponownie golkiper przeciwnika był bez szans. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Japonię pognębił kolejny rezerwowy, John Aloisi, a Australia ostatecznie wygrała to spotkanie 3:1.

Tim Krul Tim Krul Fot. MICHAEL DALDER

4. Tim Krul (Holandia)

Od początku brazylijskiego mundialu w 2014 roku podstawowym bramkarzem reprezentacji Holandii był Jasper Cillessen, 25-latek z Ajaksu Amsterdam. Bronił pewnie, puścił tylko cztery gole w pięciu meczach. Gdy było już wiadomo, że ćwierćfinałowe spotkanie z Kostaryką skończy się serią rzutów karnych, Louis van Gaal nakazał rozgrzewkę Timowi Krulowi i nie zawahał się wprowadzić dżokera!

Czemu? Jak zasugerował ekspert od holenderskiej piłki Stefan Coerst, Cillessen nie obronił w swojej karierze ani jednego karnego.

Do bramki wszedł więc Krul, 26-letni bramkarz Newcastle United, który w barwach tego zespołu obronił 2 z 20 rzutów karnych. Tym razem przeszedł samego siebie!

Najpierw już w drugiej kolejce rzucił się w prawo i obronił strzał Bryana Ruiza, a przy stanie 4-3 obronił w podobny sposób uderzenie Michaela Umany, które mogło przedłużyć serię.

Emilio Butragueno i Lars Ricken Emilio Butragueno i Lars Ricken Fot. DENIS BALIBOUSE REUTERS

3. Lars Ricken (Borussia Dortmund)

Grający na pozycji ofensywnego pomocnika piłkarz, strzelając bramkę na 3:1 w finale Ligi Mistrzów Borussia Dortmund - Juventus Turyn w 1997 roku, przypieczętował triumf niemieckiego zespołu.

Gol młodego Niemca faktycznie był tylko kropką nad "i", ale wyjątkowe były okoliczności tego trafienia. Otóż utalentowany piłkarz na boisku pojawił się w 70. minucie, a już pięśdziesiąt sekund później przy swoim pierwszym dotknięciu piłki ulokował ją w bramce lobując bezradnego Angelo Peruzziego.

Patrick Kluivert (z prawej) oraz David Beckham na ostatnim meczu Barcelony z PSG Patrick Kluivert (z prawej) oraz David Beckham na ostatnim meczu Barcelony z PSG CHRISTOPHE ENA/AP

2. Patrick Kluivert (Ajax Amsterdam)

Strzelając w 85. minucie tego gola rezerwowy Patrick Kluivert dał Ajaksowi zwycięstwo w finale Champions League w 1995 roku. Dla chłopaka, który miał wtedy niespełna 19 lat, było to dopiero drugie trafienie w rozgrywkach.

W kolejnych latach snajper dorzucił ich jeszcze 28, przede wszystkim w barwach Barcelony (21 goli). W niej Pucharu Europy nie zdobył, nie dotarł nawet do finału, ale przez kilka sezonów tworzył z Rivaldo duet, który oglądało się z wielką przyjemnością.

Warto również przy tej okazji przypomnieć sobie jacy piłkarze wystąpili w tym finale. W bu zespołach mogliśmy wtedy zobaczyć całą konstelację gwiazd!

 

 

Finał Ligi Mistrzów z 1995 rokuInternet

1. Teddy Sheringham i Ole Gunnar Solskjaer (Manchester United)

A teraz creme de la creme. W 1999 r. doszło do jednego z najbardziej dramatycznych finałów w historii Ligi Mistrzów. W starciu z Manchesterem United na Nou Camp Bayern Monachium prowadziła z ekipą Alexa Fergusona aż do ostatniej minuty, ale straciła dwa gole i uległa 1:2.

Wszystko to dzięki wspaniałym zmianom jakie dali Teddy Sheringham i Ole Gunnar Solskjaer. Anglik na boisku pojawił się w 67. minucie spotkania, Norweg zaś pod sam koniec meczu. To co wydarzyło się w doliczonym czasie gry mogło przysporzyć niejednego kibica zarówno jednej jak i drugiej drużyny o palpitacje serca. Żadne słowa nie oddadzą tej magii zatem zobaczcie sami co mówią o tych ostatnich minutach bohaterowie finału:

Swoją drogą Norweg i bez tego historycznego meczu był "superrezerwowym" w składzie Czerwonych Diabłów. Ferguson często korzystał z jego usług w drugich połowach meczów Premier League.

W sezonie 1998/1999 Manchester United rozbił Notthingham Forest 8:1. Przy stanie 4:1 Alex Ferguson postanowił wpuścić na boisko Ole Gunnara Solskjaera. Norweg podziękował mu za to czterema bramkami w dwanaście minut. Trzy ustrzelił w dziesięć.