Sport.pl

Powrót LeBrona do Cleveland w 4 wariantach

LeBron James wróci dzisiaj do hali Quicken Loans Arena, by skonfrontować się z tymi, których w wakacje zostawił dla Miami Heat. Skonfrontować z byłymi kolegami z drużyny Cavaliers, byłymi, ortodoksyjnymi wyznawcami jego talentu i byłym miastem - jeszcze przed jego odejściem uważanym za jedno z najbardziej depresyjnych miejsc w USA. Jaki będzie to powrót? Spodziewamy się jednego z 4 wariantów.

Romans

Główny wątek tej opowieści to miłość fanów Cavs do LeBrona Jamesa. Miłość nieszczęśliwa - z której w czasach nawet największych wzlotów nie było dzieci (żadnych tytułów mistrzowskich), z której wychodzi się ze złamanym sercem i brakiem perspektyw na lepsze dni (po stracie LeBrona Cavs wzmocnili się niejakim Ramonem Sessionsem), która okazała się miłością nieodwzajemnioną (obiekt westchnień lekką ręką porzucił ją dla lepszej, piękniejszej kochanki). Mecz ten będzie zatem konfrontacją porzuconej kochanki, która musi obserwować namiętne tango wykonywane na parkiecie przez byłą miłość i jej nową partnerkę - Miami Heat. Porzucona kochanka wyjdzie z sali balowej, by nie oglądać tego tańca do końca, albo będzie marzyła o tym, by tańczący pogubili kroki, przewrócili się, by czuli na sobie zazdrosny wzrok i nie potrafili tego ciężaru unieść. Finał tej opowieści - wysoka wygrana Heat przy pustej hali Quicken Loans Arena, albo gorzkie zwycięstwo Cavs, z którego cieszy się Ramon Sessions, a pozostali i tak wiedzą, że to nic nie zmienia, że nic nie można naprawić, że wszystko przepadło.

Tragedia

Puenta wariantu romantycznego jest głównym, wyjściowym wątkiem wariantu tragicznego. Zarówno LeBron jak i Cleveland wiedzą, że mosty zostały spalone. Że to, co było nie wróci - kielich goryczy się przelał i nikt nie tknie tej cierpkiej cieczy ze stołu. Krwawią serca na widowni, krwawi też serce Jamesa. LeBron rezygnuje ze swojego popisowego numeru, nie wznieca talkowego dymu, jak to zwykł robić przed każdym meczem. Po prostu nie może. Nogi uginają się pod nim i jest mu wszystko jedno. Kibice w Cleveland podobnie - chcąc nie chcąc biorą udział w tym spektaklu jako ostatnim, zamykającym tę historię - piękną u swego zarania, dziś kończącą się w takim wisielczym nastroju. Nawet "hejterzy", ci z poczuciem największego żalu do Króla, siedzą ponuro pod dachem areny i patrzą, jak pudłuje James, jak pudłują Cavs. Finał tej historii to łatwe zwycięstwo drużyny z Miami, która dzięki świetnej dyspozycji Dwyane'a Wade'a i Chrisa Bosha pokonuje przeciwnika. LeBron tymczasem zdobywa najmniej punktów w sezonie i schodzi do szatni w milczeniu.

Komedia

W hali trwa festyn. W pierwszych rzędach siedzą gwiazdy ekranu, gwiazdy parkietu, gwiazdy muzyki. Jay-Z, kumplujący się z Jamesem od lat, ma na sobie koszulkę z numerem 23 z przodu, 8 z tyłu i jest to koszulka New Jersey Nets. Shaq O'Neal przebiera się na tę okoliczność w strój kraba. Gdy LeBron chce nałożyć talk na ręce i wyrzucić go w górę wedle swojego rytuału - okazuje się, że w pojemniku zamiast talku jest farba Śnieżka. Wszyscy się świetnie bawią. James popisuje się dunkami, Mo Williams odpowiada seriami trójek. Wynik utrzymuje się w okolicach remisu. W pewnym momencie na środek parkietu wbiega koleś przebrany za rudego policjanta w okularach z CSI - kryminalne zagadki Miami i próbuje aresztować LeBrona. Zabawa trwa w najlepsze, zwłaszcza że Williams ma więcej punktów od Jamesa, a Shaq w przebraniu kraba próbuje jeść szczypcami popcorn. Cleveland ostatecznie wygrywa, a LeBron z delikatnym uśmiechem pozdrawia publiczność, która w tym czasie jest zajęta oklaskami dla swojego bohatera, Williamsa i spółki.

Groteska

"Hejterzy" przejmują inicjatywę nad całym spektaklem. Na trybunach mnóstwo napisów w stylu "Już cię nie potrzebujemy", czy "Z nami grałbyś o mistrzostwo, z Miami zagrasz o dodatkowe 100 milionów" - nawiązujących do kiepskiej postawy gwiazdorskiego Heat w sezonie, który miał przebiegać pod ich dyktando. LeBron próbuje stawiać opór tej fali nienawiści, ale zanim wykona swój rytuał "talkowy", ktoś wysypie mu na głowę cały kubełek białego proszku. Przy akompaniamencie przeraźliwych gwizdów gubi piłkę w najprostszych sytuacjach, potyka się o własne nogi, przy próbie wsadu piłka odbija się od obręczy i trafia szybującego Jamesa w głowę. Wreszcie gwizdy cichną, bo widzowie na trybunach świetnie się bawią. Teraz mamy salwy śmiechu, za każdym razem, gdy LeBron próbuje skonstruować akcję. Nic mu nie wychodzi. Pojawiają się na trybunach kukły Delonte Westa i matki LeBrona - rok temu, były już kumpel z zespołu Jamesa był posądzany o romans z matką Króla. LeBron nie wytrzymuje i rzuca się w kierunku złośliwców z pięściami. Ochrona wyprowadza go z hali. Kibice śmieją się jeszcze głośniej. Nikt nie zwraca uwagi na końcowy wynik, który jest zdecydowanie na korzyść Heat.

 

Spiro

Więcej o: