Poligon: Na ćwierćmetku czyli pierwsze podsumowania

Ćwiartka. Połówka połówki. 25 procent z całości. Doceniana przez amerykańskich imperialistów (patrz: quarter, quarterback, quarter pounder with cheese) i wschodnioeuropejskich ludzi pracy socjalistycznej (patrz: ''Pani Jadziu, pani pozwoli jeszcze ćwiartuchnę i dwa śledziki''). Znana w koszykówce, niestosowana w hokeju i środowiskach uniwersyteckich (patrz: semestr, trymestr), ale gdyby wyznaczyć odpowiednio długi okres ferii pomiędzy częściami roku akademickiego, to kto wie, czy by się nie przyjęła.

W piłce nożnej ćwiartka raczej nie funkcjonuje (pomijając zgrupowania reprezentacji). Skoro jednak mamy akurat przerwę na mecze reprezentacji i ciut-ciut ponad 1/4 sezonu za sobą, to może skorzystajmy z okazji i podsumujmy sobie tę ćwiartkę, w której przecież działo się sporo.

Kluby

Nareszcie coś się dzieje! Do tej pory Wszystko kręciło się w zaklętym kręgu Wisły, Legii, Lecha, czasem na czwartego dołączał Groclin/Polonia, czasem GKS Bełchatów, czasem Ruch Chorzów, czasem Zagłębie Lubin i wtedy robiło się mniej nudno, ale zazwyczaj miejsce na podium sprawiało wrażenie abonamentowego, a w tym roku - proszę bardzo! Szóste miejsce Wisły, jedenaste Legii, dwunaste Lecha Poznań i gdyby to dziś Maksymilian Paradyz obudził się i dowiedział się, że prowadzi Jagiellonia Białystok, druga jest Korona Kielce, trzeci GKS Bełchatów, a czwarta Lechia Gdańsk, to osłupiałby ze zdziwienia tak mocno, że kolejne zdanie wygłosiłby już jako siostra Maria z Archeo. Jako że każdy ruch jest lepszy niż bezruch - oby tak dalej, a w Pucharze Polski niech OKS 1945 Olsztyn leje faworytów.

Stadiony

Powstają jak grzyby po deszczu. Stadion Lecha jest już prawie na ukończeniu. Prawie, bo murawa przy Bułgarskiej chyba nigdy nie zostanie ukończona, za to wykończona i owszem - co trzy miesiące jest tak wykończona, że trzeba kłaść nową, a eksperci kłócą się, czy bardziej winny jest brak słońca, brak wentylacji, nadmierne użytkowanie czy Masaj. Rośnie stadion Legii i może kiedyś jednak wyrośnie, natomiast w przypadku stadionu Wisły Kraków wiadomo, ze nie wyrośnie, bo kiedy ukończona zostanie ostatnia trybuna, trzeba będzie od nowa wznosić pierwszą. Na razie na pierwsze miejsce wybija się milusi, kameralny obiekt Cracovii i kto wie, może nawet kibice ''Pasów'' wypełnią go kiedyś w całości.

Dwa stadiony powstają w Trójmieście: jeden być może zostanie oddany do użytku przed Euro 2012, a na drugim może nie trzeba będzie malować publiczności na płocie. Nowy obiekt powstaje we Wrocławiu - na razie nie wiadomo, kiedy zostanie oddany do zbytku, ale już szuka się atrakcyjnej drużyny na otwarcie. Ostatnio miał to być FC Liverpool, ale ponieważ kupują go właściciele Boston Red Socks, to może ta druga drużyna byłaby atrakcyjniejszym partnerem? Prace nad budową nowego stadionu trwają w Białymstoku, a na Śląsku ''powietrze nadziane jest obietnicami'' (stadion Górnika) i groźbami (stadion GKS Katowice).

Trenerzy

Trener Kasperczak i trener Bakero dowiedzieli się gdzie są drzwi, z tym że trener Kasperczak wyleciał przez owe drzwi szybko, a trener Bakero przez moment zapierał się rękami i nogami tak mocno, że prezesowi Wojciechowskiemu musiał pomóc trener Janas. Trenera Tarasiewicza zawieszono i teraz klub czeka, żeby skruszał i poprosił o rozwiązanie kontraktu, bo wtedy nie trzeba mu będzie płacić dużo, a będzie można połowę z dużo. Albo ćwierć. Przez moment dość mocno gotowało się pod fotelami trenera Skorży, trenera Zielińskiego i trenera Szatałowa, ale trenera Skorżę uratował mecz z Lechem, trenera Zielińskiego uratował Artur Wichniarek w Baku, a trenera Szatałowa uratowali Szymon Sawala i David Kobylik.

Do Ekstraklasy powrócili Orest Lenczyk i Paweł Janas i całe szczęście, że Śląsk jeszcze z Polonią nie grał, bo konferencyjne starcie obu panów może być ciekawsze od meczu. Zupełną nowością okazał się trener Robert Maaskant. Nowością, bo jest pierwszym trenerem z Holandii, albowiem żeby ta nowość przełożyła się jakoś na styl i wyniki - na razie nie widać. Trener Maaskant zapowiadał, że pokaże i dotrzymuje słowa: piłkarzom pokazuje, jak mają się ustawiać na boisku i że to są góry, tam trzeba się wdrapać, a kto ostatni, ten stawia kolację. Na czym cierpi kierownik drużyny, idący zawsze na końcu, bo ktoś przecież musi pilnować piłkarzy, żeby nie uciekli ''na jagody''.

Prezesi

Nihil novi - prezes Wojciechowski zdążył wyrzucić już/tylko jednego trenera, prezes Walter przez zaciśnięte zęby prezentuje ''siłę spokoju'' i udaje, że wszystko zostało zaplanowane, przewidziane, ommmmm. ommmmm... A prezes Cupiał udaje, że go w ogóle nie ma. Prezesi Ruchu martwią się skąd wezmą pieniądze, prezesi Jagiellonii tryumfują, a prezes Rutkowski wciąż jeszcze gratuluje sobie ściągnięcia do klubu Artioma Rudniewa i czeka, ile zaproponują za tego zawodnika kluby zachodnie. Albo południowe. Prezes Bartyla postanowił za to kandydować na prezydenta Bytomia, ale ledwo postanowił - zaszły nieprzewidziane okoliczności...

- A tak sobie zaszłyśmy... - powiedziały okoliczności, pobrzękując nakazem zatrzymania i szeleszcząc kajdankami.

Frekwencja

''Krzywa rośnie, babciu, krzywa rośnie...'' Prawie pół miliona widzów odwiedziło ekstraklasowe stadiony i być może do końca rundy jesiennej dociągniemy do całego miliona. Brzmi dumnie, ależby nam się w głowach nie poprzewracało, zauważmy, że do tej pory średnio na jeden mecz przypadało zaledwie 7400 widzów, a i to w zaokrągleniu. Liczby w zaokrągleniu, nie kibiców w zao... Dobra, kibiców też - łatwo to było zauważyć, bo ładna pogoda sprzyjała zdejmowaniu koszulek.

Bramkarze

Jeszcze dwa lata temu zachwycaliśmy się ''polską szkołą bramkarską'' - dziś tak naprawdę możemy się zachwycać Grzegorzem Sandomierskim i zdolnościami menadżerów, którzy potrafili upchnąć polskim klubom takie zjawiska atmosferyczne jak Marijan Antolović i Milan Jovanić, z których pierwszy wygrał rywalizację z trzecim i czwartym bramkarzem Legii Warszawa, a drugi przegrał rywalizację z Mariuszem Pawełkiem w zwykłej formie. Reszta bramkarzy broni w trybie losowym, a od ścian skrajności odbija się Marcin Cabaj, który w zależności od... właściwie nie bardzo wiadomo od czego... potrafi zremisować mecz przegrany i przegrać mecz wygrany

Obrońcy

Obrona Cracovii spóźniła się na rozgrywki sezonu 2010/2011 ok. 2 miesiące, obrona Śląska Wrocław jeszcze nie dotarła, a obronę Wisły dopadła jakaś paskudna klątwa: Gordan Bunoza kopie muchy, Cleber kopie przeciwników, Osman Chavez szybko wszedł i jeszcze szybciej zszedł, a Mateusz Kowalski musi poddać się operacji. Jest jeszcze Serge Branco, który ma fajną fryzurę i Piotr Brożek, który nie gra. O obronie Legii Warszawa można by wiele mówić, ale słowa, których należałoby w tym przypadku użyć są albo paszczowymi odgłosami zwierzęcia żyjącego nad Wisłą, albo nie bardzo kwalifikują się do druku. Obrona Lecha powinna bardziej uaziać - na wszystko: na kontuzje, na kartki, na język i na graczy, którzy przyszli z niższych lig i jeszcze nie bardzo rozróżniają, który to ten Lech, co to się go bać powinienem. Najmniej bramek straciły Jagiellonia Białystok, Lechia Gdański i Arka Gdynia - ciekawe, czy to przypadek, że wszystkie są bardziej północne niż południowe?

Pomocnicy

Rozgrywających w Ekstraklasie ubyło, ale w Młodej Ekstraklasie nie przybyło, bo wielka, zaprawdę, jest moc zwolnień lekarskich i tylko ciekawe, co dalej z Maciejem Iwańskim i który klub zechce zafundować sobie utalentowaną bombę z opóźnionym zapłonem? Semir Stilić coraz częściej budzi się ze snu, ale może to tylko takie pucharowe przebudzenie i jeśli do grudnia nie trafi się dobra oferta, zaśnie znowu? Polonia Warszawa cierpi na niedobór punktów i coraz bliżej jest diagnozy, że to przez nadmiar rozgrywających. Denis Glavina porusza się z prędkością sześciu zwodów na kwadrans, Marcin Burkhardt strzela coraz celniej i coraz mocniej, Grzegorz Bonin zasuwa w tę i z powrotem i znowu w tę, i znowu z powrotem, i znowu... a Mindaugas Panka nie zasuwa, bo od tego ma Dervydasa Sernasa i ''waszą rzeczą jest płuca wypluwać, a moją - podać dobrze''. Wciąż znakomicie podaje Hermes, którego ''lobiki'' spadają idealnie za plecy obrońców i na czubek buta napastników, chwile chwały mieli Tomasz Kupisz i Waldemar Sobota, a Sławomir Peszko chyba zgubił formę i szuka jej wytrwale. Istnieje niebezpieczeństwo, że kiedy ją znajdzie, skopie ją po Achillesach, albo przynajmniej przyfanzoli łokciem, bo szanujmy się, tak?

Napastnicy

To idzie młodość, młodość, młodość i... i zazdrości. Andrzej Niedzielan jest na razie poza konkurencją, Tomasz Frankowski i Marcin Żewłakow też imponują skutecznością, a teorię o Starszych Panach psuje trochę Darvydas Sernas, który ma dopiero 26 lat. Ale za to jest z Litwy. Znakomity powrót po kontuzji odnotował Marcin Robak z Korony Kielce, wreszcie przebudził się Paweł Buzała, a fakt że Tomasz Zahorski ma na koncie więcej bramek niż Paweł Brożek... niech Szanowna Wycieczka sama zdecyduje, czy bardziej śmieszno, czy straszno. 140 bramek w 63 spotkaniach daje nam 2, 22222 bramki na mecz, a skoro już jesteśmy przy bramkach, to czy Szanowna Wycieczka zwróciła uwagę na przedziwną koincydencję, że liczba strzelonych bramek równa jest liczbie bramek straconych? Zabawne...

Sędziowie

Jak to sędziowie... niemal każdy ma już na koncie jakąś wtopę. Jeden nie dojechał na mecz, drugi odgwizdał karnego z kapelusza, trzeci nie zagwizdał czegoś, co powinno zostać odgwizdane, a w subiektywnej klasyfikacji ''poligonowej'' samodzielnym liderem jest pan sędzia Lyczmański, który uznał dwie bramki, obie nieprawidłowo, obie dla gospodarzy, obie na otwarcie stadionu, a jedną to nawet po faulu, za który Komisja Ligi wysyła na dwa mecze na trybuny. Pesymiści pocieszają się, że mogło być gorzej, optymiści wskazują na sędziów debiutujących w Ekstraklasie-panowie Pskit, Raczkowski i Trochimiuk radzą sobie naprawdę nieźle i na tle doświadczonych arbitrów wcale nie wypadają tak źle. Prawdę mówiąc wypadają całkiem dobrze albo nawet lepiej. Nic nie szkodzi - wkrótce nabiorą doświadczenia i wszystko w lidze wróci do normy.

PZPN

Po staremu. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej, choć właściwie jest tak dobrze, że lepiej być nie może. Mamy nowe departamenty, których nazwy są długie, brzmią dumnie i na razie tylko nieliczni czepiają się, że Sprawy Zagraniczne wymieszaliśmy z Pi-arem, a Szkolenie z Rozgrywkami Międzynarodowymi, zamiast na odwrót. Euro coraz bliżej, ale za budowę stadionów odpowiada państwo, za brak budowy dróg, dworców, magistrali i czego tam jeszcze też odpowiada państwo, a za harmonogram rozgrywek odpowiada UEFA i co prawda teoretycznie powinniśmy być na kongresie w Mińsku, na którym to wszystko omawiano, ale akurat trafiła się okazja do USA, grzech, żeby się wolne miejsca w samolocie marnowały, zwłaszcza, że posiłek wliczony w cenę, a w Chicago tylu niewidzianych od lat znajomych... A propos znajomych, może byśmy jakiś zjazd zwołali, co, Władziu? Posiedzielibyśmy, pogadali o dawnych czasach, pogłosowali trochę...

Reprezentacja

Niżej podpisany nadal tkwi w postanowieniu, że ani słowa ocennego na temat występów, najważniejsze są Mistrzostwa Europy w roku 2012, a do tej pory niech sobie kadra przegrywa nawet z Orkiestrą Dętą ze Schwarzwaldu, byle za dwa lata... Żyła pulsuje, oko wychodzi z orbity, charkot straszliwy bulgocze w gardle, ale twardym trzeba być -zimna krew, zimne okłady i nowości kinowe zamiast meczów z kolejnymi sparingpartnerami z second-handu rodem.

Za nami osiem letnich kolejek. Przed nami osiem jesiennych. Chciałem napisać, że nie będziemy się nudzić, ale potem przypomniała mi się VIII kolejka Ekstraklasy i ugryzłem się w klawiaturę, żeby nie zapeszyć. Kto ma w okolicy jakieś niemalowane, niech odpuka, a kto ma lewe ramię, niech lepiej nie spluwa przez, bo nigdy nie wiadomo, kto akurat za nami stoi.

Z ostatniej chwili: UEFA podała terminy przyszłorocznych rozgrywek pucharowych. Do tej pory polskie drużyny zaczynały rozgrywki w drugiej połowie lipca i to było fatalne, bo zaburzało, skracało i w ogóle. W 2011 roku pierwszy polski zespół pierwszy mecz zagra 30 czerwca, a mistrz Polski - już 12 lipca. Rewelacja. Za dwa trzy lata dojdziemy do tego, że rundę eliminacyjną rozgrywać będziemy zaraz po zakończeniu rozgrywek ligowych, zatem już w czerwcu będziemy mieli wszystko z głowy i z czystym sumieniem będziemy mogli jechać na urlop do ciepłych krajów z palemką. Czego sobie i Szanownej Wycieczce życzę.

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.

Więcej o: