Trener z Wigan: Klątwa pomarańczowego stroju

O tym, czy powiedzenia o złej baletnicy i złym tancerzu mają sens można by dyskutować. Trener Wigan uznał, że dyskutować nie ma sensu - trzeba działać. I zadziałał. Z dość nieoczekiwanym skutkiem.

A było to tak. W zeszłym sezonie Wigan na wyjeździe wygrało trzy mecze, zremisowało dwa i przegrało 14. Jakby tego było mało - przegrało między innymi z Tottenhamem 1:9 i z Chelsea 0:8. Trener angielskiego klubu Roberto Martinez przeanalizował wszystko i zdiagnozował problem. Jak wyjaśnił dziennikarzom ''Daily Mirror'' - winne były pomarańczowe wyjazdowe stroje.

W zeszłym sezonie zawsze po porażkach winne były pomarańczowe stroje. Nigdy w nich nie wygraliśmy. Próbowaliśmy się ich pozbyć już w trakcie sezonu, ale nie pozwolono nam ze względów regulaminowych. Mogę natomiast zagwarantować, że w nowych czarnych strojach nic podobnego się nie wydarzy. Na pomarańczowo graliśmy też w ostatniej kolejce z Chelsea. Nie chcieliśmy, ale musieliśmy, bo Chelsea tak samo jak my gra na niebiesko.

Mógłbym zachować jeden komplet tylko w jednym celu - żeby go potem spalić. Mentalnie jesteśmy dobrze nastawieni, pod jednym warunkiem - że nie gramy na pomarańczowo, to oczywiste.

Faktycznie - oczywiste. Podobnie jak to, że w Roswell rozbiło się UFO, to, że Iluminaci nie rządzą światem, ponieważ rozbiła ich organizacja Majestic 12 oraz to, że polscy piłkarze potrafią celnie podawać w pełnym biegu.

Chociaż... Jeśli spojrzeć na wyniki Wigan w tym sezonie widać wyraźną odmianę. Wprawdzie w pierwszym meczu sezonu Wigan przegrało z beniaminkiem z Blackpool 0:4, a w 2. kolejce z Chelsea 0:6, ale w obu tych spotkaniach było gospodarzem i grało na niebiesko. Nowy czarny wyjazdowy strój pozostał nieskażony.

Na swój debiut musiał poczekać do trzeciej kolejki, w której Wigan zagrało na wyjeździe ze swoimi prześladowcami z Tottenhamu. I proszę - w nowych czarnych strojach wygrało 1:0!


Tottenham Hotspur v Wigan Athletic

Don | MySpace Video

Czyli terapia trenera Martineza najwyraźniej działa. A przynajmniej, jak podejrzewam, w jej skuteczność wierzy sam Martinez. Na miejscu kibiców Wigan nie przyzwyczajałbym się więc do niebieskich strojów, jest bowiem spora szansa, że w przyszłym sezonie zostaną zastąpione jakimiś innymi. Ewentualnie, nie przyzwyczajałbym się do trenera Martineza, ponieważ niewykluczone, że on również zostanie zastąpiony jakimś innym.

A samemu Martinezowi, który najwyraźniej lubi zaglądać pod podszewkę rzeczywistości, dostrzegać drugie i trzecie dna oraz obnażać niepokojące właściwości przedmiotów, wydawałoby się, zwyczajnych przypominam - to, że ktoś jest paranoikiem nie znaczy jeszcze, że nie chcą go dorwać.

PM