Mariusz Mowlik i największa zagadka transferowa zimy

Mariusz Mowlik jesienią grał w Łódzkim Klubie Sportowym, ale postanowił zmienić klimat na cieplejszy - grecki. Najpierw rzekomo miał lecieć na Kretę, a wczoraj serwis 90minut.pl podał, że klubem z którym trenuje Mowlik jest Olympiakos Volou (informację za 90minut podało potem całe mnóstwo serwisów). Piłkarz postanowił jednak trzymać w niepewności miliony ludzi w Polsce i Grecji i na swoją stronę wrzucił notkę, którą można streścić słowami: ''nie Volou, nie zadzwoniliście, to wam nie powiem''.

Oczywiście nie odmawiamy piłkarzowi prawa do szydzenia z mediów, zwłaszcza gdy są ku temu powody, ale treść notki mnie, hm, rozbroiła.

Za mną pierwszy dzień w ... ha ha ha, ale się dzisiaj uśmiałem. Gazety i portale piszą naprawdę głupoty. Zawiódł mnie nawet 90minut.pl (twierdzą że jestem w Olympiakos Volos), który uważałem do tej pory za nieomylny. Pobawię się dalej i nadal nie zdradzę nazwy klubu w którym jestem. XXI wiek, czas telefonów komórkowych, skype'a, gadu-gadu i żaden dziennikarz nie raczy zadzwonić, nawet napisać smsa. Wszyscy są mądrzejsi. Wiedzą lepiej. Nie uciekam przed nikim, zawsze chętnie rozmawiam z prasą. Szkoda...

Co ciekawe jednak, 90minut podmieniło dziś wczorajszą informację i w miejscu Olympiakosu wstawione jest AS Rodos.

Jeśli ta informacja okaże się prawdziwa, pozostaje już tylko fundamentalne pytanie: zwiadowca dzwonił skypem czy pisał na gadu?

 

Więcej o: