Sport.pl

Kłopoty Ronaldo ze stojącą piłką

Ronaldo od czasu powrotu do Brazylii regularnie czaruje kibiców swoimi umiejętnościami. Drybluje, strzela, dogrywa. Niestety czasem zabiera się też za uderzenia ze stojącej piłki.

Cała sytuacja jest dość przewrotna. Dobrze odżywiony Ronaldo paradoksalnie najlepiej sobie radzi, kiedy trzeba piłkę gonić, biec za nią, kogoś z nią wyprzedzić. Wtedy futbolówka świetnie się słucha posiadacza jednego z bardziej znanych siekaczy ostatnich lat.

Gorzej jednak, gdy piłka nie pomyka po murawie a sobie grzecznie na niej stoi. Wtedy w R9 wstępuje irracjonalny lęk. Zabiera się za nią jak pies za trawę i później wychodzą z tego różne dziwne rzeczy. Zaczęło się w poprzednią niedzielę, w meczu z Cruzeiro, od najbardziej leniwego karnego świata:

Kilka dni później w kolejnym ligowym meczu z Vitorią, Ronaldo znowu wziął się za wykonywanie stałego fragmentu - tym razem rzutu wolnego. Wyszło tak:

My wiemy, że są wakacje. Też wolelibyśmy być teraz gdzieś indziej niż w pracy. Ale my w odróżnieniu od (jedynego) Ronaldo przynajmniej udajemy, że się staramy.

I jeśli to rzeczywiście świadczyło o tym, że myśli Ronaldo uciekają czasem gdzieś na jakąś (biorąc pod uwagę gdzie gra, być może pobliską) plażę, to powinien być zadowolony z tego jak zakończył się ostatni mecz Corinthians, przegrany z Palmeiras 0:3. A zakończył się dla niego już w 20 minucie złamaną ręką i prognozą przynajmniej miesięcznej przerwy w grze.

A tak serio, to strasznie nam przykro, że Ronaldo, którego powrotowi do wielkiego kopania bardzo kibicujemy, znów złapał kontuzję i to w momencie kiedy wydawało się, iż jego jego zła urazowa passa już się skończyła.

Więcej o: