Sport.pl

Snookerowe MŚ, czyli co jak i dlaczego

Część z nas uważa, że snooker to fajny sport, a część że rozrywka nudniejsza niż oglądanie jak kwitnie rododendron*. Część numer jeden stwierdziła, że wyjście części numer dwa do sklepu kończące się właśnie Mistrzostwa Świata to świetna okazja, by o facetach z kijami napisać. Na placu boju pozostali już tylko John Higgins i Shaun Murphy. Dziś jeden z nich będzie cieszył się z mistrzostwa - oto kilka rad dlaczego i jak oglądać jak potoczą się losy tytułu.

- Nie ma lepszego momentu, by zacząć przygodę ze snookerem jak przypuszczalnie najważniejszy mecz roku z przypuszczalnie najlepszymi zawodnikami na świecie. Obaj finaliści byli już mistrzami świata - Higgins w 1998 i 2007, Murphy w 2005. Ten drugi ma sporą nadwagę (i według niektórych urok rozkosznego prosiątka), a tytuł zdobył pokonując w finale Matthew Stevensa, który dla odmiany jest palaczem. I jak tu nie lubić snookera?

- Po niedzielnych sesjach w finałowym pojedynku Higgins prowadzi 11-5. Mistrzem zostanie ten, kto pierwszy wygra 18 partii (frameów), czyli zobaczymy dziś od 7 do 19 frameów, co znaczy że na zgłębienie tajników snookera jest jeszcze sporo czasu. Przede wszystkim bądźcie cierpliwi - oglądajcie co się dzieje, bądźcie cierpliwi, słuchajcie komentatorów, bądźcie cierpliwi, a w miarę szybko powinniście załapać o co w tej zabawie chodzi. Wspominałem już, żebyście nim to nastąpi byli cierpliwi?

- Murphy nie stoi na straconej pozycji, bo snooker jest ciekawy między innymi dlatego, że zdarzają się w nim efektowne powroty. W finale prestiżowego turnieju Masters w 2006 Higgins przegrywał z Ronnym O'Sullivanem 9:7 mecz toczony do 10 wygranych partii. Doprowadził do stanu 9:9, a w decydującym framie przegrywał już 60:0, ale podszedł do stołu i zrobił to

 

Swój sposób na powroty do meczów miał Paul Hunter, który by wygrać pozornie przegrane spotkanie stosował Plan B. Plan B polegał na tym, że Paul w przerwie spotkania uprawiał seks z żoną, dzięki czemu dostawał +10 do snookera, a ponoć i +3 przeciw zmiennokształtnym.

- Obecne mistrzostwa to przypuszczalnie najefektowniejsze mistrzostwa w historii - przynajmniej tak można wnioskować z liczby stupunktowych breaków. Padły już 83 takie breaki, co znokautowało rekord z 2002 (wyrównany w 2007), który wynosił zaledwie 68. Był też już break maksymalny, który był dziełem Stephena Hendry'ego i wyglądał tak.

 

Siedmiokrotny mistrz świata za trochę ponad 10 min. przy stole może zgarnąć 157 tys. funtów (147 tys. za maksa + 10 tys. za najwyższego breaka turnieju). Może, bo jeśli któryś z finalistów zrobi mu psikusa i także ustuka 147 punktów, będzie się musiał z nim wygraną podzielić.

- Plusem tegorocznego finału jest też sędziowanie. Po pierwsze nie sędziuje go Howard Webb, po drugie sędziuje Michaela Tabb, która wygląda tak



- Komentujący snookera Rafał Jewtuch i Przemysław Kruk to ewidentnie jeden z najlepszych komentatorskich duetów na Wisłą i to bez podziału na kategorie dyscyplinowe. Obaj to zawodnicy, więc wiedzą o czym mówią i nie ma sytuacji a la Szpakowski mówiący o hokeju i nieustannie mylący cross-checking z forecheckingiem. A przy okazji mają niezłe poczucie humoru i spory dystans. Potrafią na przykład rzucić tekstem typu ''Rafał, nie rób wsi''. Wyobrażacie sobie Kołtonia mówiącego do Borka ''Mati, nie rób wsi wyjmij z nosa ten śrubokręt? Żeby było zabawniej Rafał Jewtuch naprawdę ma na imię Marcin

- Z cyklu ciekawostki o zawodnikach - Higgins jest kibicem Celtiku Glasgow i najprawdopodobniej niezłych imprez. W 2006 przegrał z Kenem Dohertym w finale Malta Cup, ale najwyraźniej się tym nie przejął, bo był w tak dobrym humorze, że wyproszono go z samolotu, którym finaliści mieli wrócić po turnieju do domu. Higgins twierdził, że nie był pijany, tylko po prostu miał głupawkę.

Dla odmiany Murphy chyba nie jest fanem Celtiku, ale może nim zostać - już nawrócił się na katolicyzm. Wygrane przez Murphy'ego Mistrzostwa Świata w 2005 były pierwszymi, na których grał. Gdy zapytano go jakie nadzieje wiąże z debiutem, odpowiedział, że ma nadzieję, że nie wywali się na śliskich schodach prowadzących na salę, gdzie odbywały się mecze. Swoją żonę poznał zaś na chatcie - obecnie jest z nią w separacji, ale nie wiemy czy coś z tego wynika.

W finale nie ma Rory'ego McLeoda, którego zresztą nie było też półfinale czy ćwierćfinale, bo odpadł w pierwszej rundzie. To wystarczyło, by przeszedł do historii- został pierwszym czarnym zawodnikiem, który zagrał na mistrzostwach - snookerowy Phillp Boit wygląda tak:

- ''Wyczyn'' Higginsa to jednak nic przy tym, co kiedyś miał zrobić Jimmy White. Wsławił się on nie tylko tym, że aż sześć razy awansował do wielkiego finału mistrzostw świata i wszystkie decydujące mecze przegrał, ale też motywem jeszcze znacznie niecodziennym. Gdy zmarł jego brat, Martin, Jimmy postanowił wykraść z kostnicy jego ciało, by mógł uczestniczyć w swojej własnej imprezie pożegnalnej. I jak powiedział, tak zrobił. Ponoć gdy po udanej imprezie odwoził ciało z powrotem taksówkarz zauważył, że coś jest nie tak i zawiadomił policję, ale sprawa zakończyła się bez poważniejszych konsekwencji.

bazyl

*Jeśli kogoś to interesuje, rododendron rośnie tak

Więcej o: