Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: Chryzantemy złociste

Po dwóch tygodniach rozłąki bohaterowie Pingwina są znowu razem. Stracony czas szybko nadrabiają pijąc znacznie więcej piwa niż zwykle.

Miejsce akcji:

Mała speluna na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluna o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

 Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

 Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

  Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

   Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

  Paweł - słyszał o Adamie Małyszu, Jerzym Dudku, Otylii Jędrzejczak i Olisadebe. Innych sportowców wciąż poznaje dzięki swojej dziewczynie, Wiki, którą kocha wielce.

  Niewyraźny Robert

 


Odcinek 8 - Chryzantemy złociste

 

  - Chryzanteeeeemy złocissste, w półlitróóófffce po czystej, stooooją na fortepia....

 

  - Paweł chyba właśnie zaliczył pierwsze w karierze upicie poprzez K.O.

 

  - Podoba mi się ten dzisiejszy utarg. Dużo zamawiacie. Ale może jednak trochę za dużo?

 

  - Zrobimy dzisiaj 200% normy. Narzekałeś, że nas tydzień temu nie było, to teraz masz babbbo plassssek. Pyyyywo Jasiu!

 

  - Dobra, już dobra. Tylko Wiki, proszę, nie śpiewaj tych niecenzuralnych piosenek. Może jakieś z harcerstwa... No i posprzątajcie tego Pawła. Przenieście go do stolika Roberta. Nie mam gdzie piwa postawić.

 

  - Zaniosę go. Rooobert! Zamawiałeś upitego kolesia w mokasynach? Już podaję, jeszcze ciepły.

 

  - Ale się zdoiłaś. Wyglądasz jak tryb awaryjny Windowsa 98.

 

 - To miał być komplement?

 

  - Taaak. Ja bardzo lubie tryby awaryjne. Wtedy ciężko coś zepsuć, jest bezpiecznie. Czuję się bezpiecznie, gdy jesteś obok, Wiki.

 

  - Oho. Jakiś trojan się dobiera do mojego trybu awaryjnego. Weź Muczi skup się na sobie. Bo skończysz jak Wojtek Kowalczyk, z kapeluszem założonym tył na przód.

 

  - Zdradziłaaaaś Ano mnie, z Hiszpanamiii się umaaawiasz, aaaale nie odpuszczę seeee, dopóki krótkie spódniczki wkładasz!!!!!!

 

  - Aaale wymyśliłeś. Swoją drogą, ty Wikuś też mogłabyś w spódniczkach chodzić.

 

  - Ejsi, weź sprowadź Mucziego na ziemię. Najpierw nazwał mnie trybem awaryjnym Windowsa, teraz chce żebym się ubierała jak Ivanovic.

 

  - Bo to podobne jest. Krótkie spódniczki i tryb awaryjny są minimalistyczne.

 

  - To pij mniej minimalisto. Zaraz Janusz nas wyprosi, a ja was wszystkich nie wyniosę.

 

  - Robert ci pomoże.

 

  - Uczepił się tych motywów minimalistycznych... Ja uważam, że nawet po pijaku trzeba być kreatywnym.

 

  - Jak Vin Baker, który pił płyn do płukania ust, żeby trenerzy nie czuli od niego alkoholu?

 

  - Otóż to! Moim zdaniem upijanie to sztuka. Unikanie detekcji to sztuka. Sztuką jest być sportowcem, lubić zaglądanie do kielicha, a jednocześnie mieć opinię nieskazitelnego.

 

  - Ostatnio w modzie jest raczej obnażanie swoich słabości. Patrz: Phelps, Bolt, szyja Boruca...

 

  - Ach ten Boruc. We Lwowie strasznie dali ciała.

 

  - Nooo. Tak się upić, gdy można zwiedzać. Piękne miasto.

 

  - Nie o to mi chodzi. Oni się upili w najgorszym lokalu z możliwych. Drogo i obsługa nieprzyjemna.

 

  - Nie wiedziałem, że znasz się tak na lwowskich klimatach.

 

  - Haaa, kochany! To teraz się dowiesz, dlaczego siedzisz właśnie w Pingwinie. Otóż we Lwowie, przy Operze, jest lodziarnia Pingwin - lodów tam raczej nikt nie kupuje, ale za to jaką wódkę mają!

 

  - W lodziarni?

 

  - To jest to! Sportowiec, jak już musi się upić, powinien to robić w lodziarni, in cognito. Obgadywanie Kowalczyków czy Rutkowskich jest nudne. Oni w zasadzie budowali swoją karierę na problemach alkoholowych. Bez tego nie byliby tak popularni. Lepiej pofantazjować o wspólnym piciu z takimi, których się o to nie podejrzewa.

 

  - Ja bym chętnie strzelił lufę z Renatą Mauer.

 

  - Ona na pewno ma słabą głowę. W strzelaniu jest w końcu dość skuteczna. A co powiecie o imprezie z Jarno Trullim?

 

  - Czemu akurat z Trullim?

 

  - Byście się pewnie strulli.

 

  - No bo sobie tak pomyślałem, że ja o tym Trullim kompletnie nic nie wiem. Byłaby świetna okazja, żeby się dobrze poznać. Zaszylibyśmy się w jakimś pitstopie, tankowali i wymieniali opony mózgowe na coraz bardziej miękkie. I ten z dużym nosem i ojcem w otwartym Polsacie też może przyjść.

 

  - No i byś mógł pośpiewać z Kubicą. Zdradziłeeeeś Brawnie mnie, dyfuzor sooobie kupie, aaaale nie wyprzedzę cieeee, bo i tak jestem w głębokiej...

 

  - Muczi!

 

  - Oj Januszku, przepraszam najmocniej. I ciebie też przepraszam Wikuś.

 

  - Spoko, w obliczu trybu awaryjnego Windowsa przeklinać nawet wypada.

 

  - Ty Muczi z Renią też mógłbyś pośpiewać ''Chryzantemy''. Tę zwrotkę z ''pistolet sooobie kupie''. Renia się zna, doradziłaby coś.

 

  - A ja bym się chciała napić z Velli-Mati Lindstroemem. Nawet doskonałego mleka. Przekonałabym się, czy Finowie rzeczywiście upijają się tak śmiesznie, jak niektórzy twierdzą. Czyli, że przynoszą na imprezę siatkę, dajmy na to - piwa, siadają w kącie i piją jedno za drugim nie mówiąc ani słowa, aż do utraty przytomności.

 

  - Tak to się możesz w każdej chwili z Robertem upić.

 

  - A właśnie, co z moim mężczyzną?

 

  - Twój mężczyzna, jak na mężczyznę przystało, udał się na łowy. Do krainy tymczasowych łowów.

 

 - Daj mu spokój ok? Mało dzisiaj jadł i tyle.

 

  - A ty się tak nie martw. Robert jest świetnym kompanem, a gdy jest się nieprzytomnym - wręcz idealnym.

 

  - Mi się marzy taki zgon z Pawłem Zagumnym. Może bym w końcu zobaczył jak przybija gwoździa zamiast plasować.

 

  - Ha ha, to ci się udało Ejsi.

 

  - Czy to znaczy, że wyjdziesz za mnie?

 

  - Co?

 

  - Nie sądzisz, że wypadałoby? Ludzie już zaczynają gadać, że my tu tak bez ślubu to piwo pijemy.

 

  - Chciałem nieśmiało przypomnieć, że wcześniej mi się oświadczałeś. A potem jeszcze Wandzie Panfil-Gonzales. I ósmemu piwu.

 

  - Na tę propozycję odpowiem zatem sakramentalnym ''kończymy''. Dopijamy, pomagacie mi z Pawełkiem i idziemy do domów. Jeszcze jedno piwo albo jeszcze jedne smalone cholewki i nie obejdzie się bez formatowania dysku. I nawet nie próbuj tego obrócić w komplement Muczi.

 

  - To zaśpiewajmy jeszcze na koniec zwrotkę Chryzantem!

 

  - Nie przeklinać mówiłem!

 

  - Spokojnie Januszku, zaśpiewamy z podziałem na role - wulgaryzmy będzie śpiewał Robert, co nie Robcio? Zdradziłaaaaś...

 

  - ...

 

    - mnie!

 

 

Koniec


Autorzy Pingwina, Spiro&Kostrzu, piszą również blogi, na które serdecznie zapraszają tych, którym jeszcze mało.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl

Poprzednie odcinki serialu znajdziecie tutaj

Więcej o: