Chłopcy do podawania piłek ustawili mecz

Sevilla zajmuje w tabeli hiszpańskiej ligi trzecie miejsce, a jednak w ostatniej kolejce przegrała ze średniakiem, Sportingiem Gijon, choć od 22 minuty grała z przewagą jednego zawodnika. Trener pokonanych twierdzi, że winni są chłopcy do podawania piłek.

Początek meczu należał zdecydowanie do gospodarzy, Sportingu, którzy m.in. nie wykorzystali rzutu karnego, a w 17 minucie, już skutecznie pokonali Andresa Palopa. Strzelcem był Castro. 5 minut później jednak Canella bardzo niebezpiecznie faulował zawodnika Sevilli i od tego momentu goście mieli o jednego zawodnika więcej na boisku. Cóż z tego, jeśli Sporting miał 11 zawodnika tuż obok boiska...

 

Sevilla przez ponad 60 minut męczyła się niemiłosiernie z własną nieskutecznością i skuteczną obroną rywali. Najbardziej zdenerwowany był trener gości, Manolo Jiménez, który po meczu przyczyn porażki upatrywał poza boiskiem. Stwierdził, że za każdym razem, kiedy piłka wychodziła na aut, wprowadzana była z wielkim opóźnieniem, bo chłopcy do podawania piłek grali na czas. Jego drużyna straciła wiele cennych minut, podczas których mogła doprowadzić do wyrównania, a może nawet wygrać spotkanie. 

Dawno nie słyszeliśmy tak zabawnej wymówki. Na filmie tego nie widać, ale oczywiście domyślamy się, że chłopcy przetrzymywali piłkę przez jakieś pół godziny, może nawet więcej. Trener nie robiłby chyba scen, gdyby chodziło o 15 minut...

Więcej o: