Z Czuba Watch: Grzegorz Lato w oparach absurdu

Jak wyglądałoby niebo według Z czuba? Większości szczegółów nie wymyśliliśmy, ale kilka rzeczy wiemy na pewno. Między innymi to, że gazety składałyby się wyłącznie z wywiadów z Sebastianem Milą i Grzegorzem Lato, dzięki czemu Z czuba robiłoby się samo. Tym razem nowy prezes PZPN powiedział co sądzi o korupcji.

Grzegorz Lato wrócił właśnie z posiedzenia Komitetu Sterującego UEFA, bardzo z siebie zadowolony, bo usłyszał od Michela Platiniego, że póki co nikt nie zamierza zabierać nam Euro 2012. Dlatego nie ma się czemu dziwić, że pytania po takim sukcesie o rzeczy przyziemne i małe, jak na przykład afera korupcyjna, mogły prezesa zirytować. I chyba zirytowały. Tak przynajmniej można wywnioskować z wywiadu, jakiego Lato udzielił ''Przeglądowi Sportowemu'':

Niedługo będziemy mieli rok 2009, coraz bliżej mistrzostw Europy, a my wciąż wracamy do starych grzechów. We Włoszech zakończyli taką sprawę bardzo szybko, a u nas się to ciągnie w nieskończoność. Jestem ciekaw, kiedy to w końcu zamkniemy. Wkrótce będziemy ścigać sędziego, który wziął kilogram kiełbasy. Albo pół litra wódki. Powoli dochodzimy do absurdu.

Na takie dictum sami nie wiemy co powiedzieć. Moglibyśmy przypomnieć Lacie, że we Włoszech sprawę zakończono bardzo szybko, bo krajowa federacja zamiast bredzić o czarnych owcach, udawać, że o niczym nie wie i nie ma ze sprawą nic wspólnego błyskawicznie ukarała zamieszane w korupcję kluby. Moglibyśmy wspomnieć o tym, że trudno jest szybko się uporać ze sprawą, w którą zamieszanych jest (jak na razie) blisko dwieście osób, co najmniej kilka(-naście? -dziesiąt?) klubów i która trwała wiele lat na chyba wszystkich szczeblach rozgrywek.

Zamiast tego jednak zajmiemy się ostatnim zdaniem jego wypowiedzi, bo to jest przykład zdania zawierającego aż dwie nieprawdy. Do absurdu nie ''dochodzimy powoli'', tylko pędzimy na złamanie karku. Tylko właściwie nawet nie pędzimy, bo dawno już w nim jesteśmy, czego najlepszym dowodem jawne kpiny Laty z korupcji i opowieści o wódce i kiełbasie. Strasznie śmieszne i ogromnie przez to smutne.