Igrzyska w Pekinie Z czuba i na żywo - dzień 1.

Pierwszy dzień igrzysk, to pierwsze dyscypliny, których od czterech lat nie widzieliśmy na oczy, pierwsze polskie szanse medalowe i pierwsze rozczarowania.
null


8:00 Chińskie przysłowie mówi, że jeśli nie wiesz co powiedzieć - powiedz chińskie przysłowie. Przygodę z igrzyskami w Pekinie zaczynamy od widowiskowej awarii, w związku z czym nasze motto na dziś brzmi "Płyń jak liść na rzece życia i naucz się działać po omacku". Innymi słowy - piszemy, ale kiedy zobaczymy to gdziekolwiek - nie wiadomo.

Choć igrzyska nieśmiało machały do nas już od środy - dziś zaczynamy na poważnie. Od pierwszych konkurencji, których nikt nigdy poza igrzyskami nie widział, w dodatku takich, w których mamy szanse na medale. Znaczy, mielibyśmy, gdyby nasza pierwsza nadzieja - szablistka Aleksandra Socha nie odpadła w pierwszej walce 11:15 z Ukrainką Oleną Chomrową. Ten wynik świadczy o tym, że nasze typowania okazały się tyle warte, co zawsze. Czyli niewiele.


8:15 Co zdarzyło się do tej pory w telegraficznym skrócie.
- Dwie pozostałe szablistki: Irena Więckowska i Bogna Jóźwiak odpadły w 1/8 finału
- Pierwsze złoto igrzysk - w strzelaniu z karabinku pneumatycznego zdobyła Czeszka Katerina Emmons. Sylwia Bogacka była ósma.
- Leszek Blanik wygrał kwalifikacje konkursu skoku przez konia wykonując swój popisowy skok, czyli tak zwanego Blanika


8:25 Złotka zaczynają grać z Kubą.


10:15 Złotka zakończyły mecz z Kubą widowiskową porażką, pokazując jednocześnie na czym polega piękno kobiecej siatkówki. W pierwszym secie dominowały i pewnie wygrały, potem równie gładko przegrały trzy kolejne sety. A kolejnymi rywalkami (poniedziałek, 14.00) będą Chinki.


10:25 Również nasz korespondent potraktował igrzyska, jako okazję do zobaczenia sportów, których nigdy się nie widziało i nigdy więcej nie zobaczy. Innymi słowy na dzień dobry poszedł na podnoszenie ciężarów kobiet.
Moje odkrycie jeśli chodzi o podnoszenie ciężarów dla krasnoludków (kobiety do 48 kilogramów, a więc małe, a ja siedziałem niemal pod samym sufitem, więc jeszcze mniejsze) to Kanadyjka, Marilou Dozois-Prevost, która z wynikiem 166 kilogramów zajęła 10 miejsce.

Poszperaliśmy. Wygląda tak:


Korespondent kontynuuje.
Jeśli spotkam ją na ulicy, to zapytam "Co taka ładna dziewczyna jak ty, robi w sporcie, na który jest zdecydowanie za wysoka i który zupełnie nie kojarzy się z Kanadą?".
Prawdopodobnie mnie zignoruje.


10:40 Korespondent i jeszcze więcej wrażeń z podnoszenia ciężarów kobiet kieszonkowych.
Pierwsze zawody olimpijskie jakie w życiu oglądałem i drugie jakie odbyły się na tych igrzyskach wygrała Chinka Xiexia Chen, która generalnie wychodziła na podest, kiedy inne zawodniczki już dawno skończyły. To było jak zwycięstwo Terminatora nad pospolitym ruszeniem. Bardzo małego Terminatora. Ale Terminatora.

Najsmutniejszy moment całych zawodów, to trzecia nieudana próba Nurcan Taylan, zawodniczki z Turcji i obrończyni tytułu z Aten. Taylan nie skończyła zawodów, nie zaliczając ani razu 84 kilogramów w rwaniu.


10:45 A teraz coś z zupełnie innej beczki. Dobra wiadomość.
Rafał Szukiel liderem po dwóch wyścigach w klasie Finn.


10:50 Gigantomania Chińczyków przejawia się czasem z specyficzny sposób. Zbliżający się powoli do końca wyścig kolarzy jest najdłuższy w historii igrzysk. Liczy sobie 221,6 km i trwa ponad sześć godzin. Szacunek, głównie dla kolarzy.


11:00 Od dziś na Z czuba zaczynamy cykl Idee pekińskiego olimpizmu powstały we współpracy z Amnesty International. W cyklu zaprezentujemy fragmenty raportu Amnesty International "Złamane obietnice", poświęconego kwestii praw człowieka w Chinach. Dziś odcinek pierwszy - Wprowadzanie.


11:15 Korespondent i jego kolejne odkrycie. Niestety, tym razem zdjęć pięknych kobiet nie będzie.
Przekonałem się, jaka jest różnica między biletami typu A (droższe), a B (tańsze) - przynajmniej na podnoszeniu ciężarów. Trybuny z miejscami B są bardziej strome, a między kolejnymi rzędami nie ma barierek. Widoczność co prawda zapewnia to doskonałą, ale za to dojście do miejsca 18. (z czterdziestu w 27 rzędzie) przy próbach przeciskania się na naprawdę głębokim wdechu między kolanami tych, którzy już siedzą, a krawędzią, za którą zieje metrowa przepaść (a za nią kolejna metrowa przepaść, i jeszcze kolejna - jakbym zaczął spadać, skończyłbym kilkanaście metrów niżej w okolicach stolika sędziowskiego), grozi upadkiem i co najmniej bardzo solidnym potłuczeniem, ale jest też nie lada wyzwaniem.


11:25
Kapitalna końcówca wyścigu kolarzy. Hiszpan Samuel Sanchez po świetnym finiszu wygrywa wyścig, za nim Davide Rebellin z Włoch i świetnie finiszujący Fabian Cancellara. Na 16. miejscu Polak - Przemysław Niemiec.


11:35 Radek Leniarski przed chwilą spotkał w wiosce olimpijskiej Marie Jose Perec. Doświadczenie z sześciu igrzysk się nie przydało... Tak go zatkało, że nawet się z nią nie umówił na wywiad (a z Colinem Jacksonem chwilę wcześniej się umówił). Nie wiemy dlaczego, bo szybka sonda w redakcji wykazała, że mało kto zaniemówiłby na jej widok. Co innego, gdyby spotkał Anę Ivanović. Szczegóły spotkania - wkrótce na blogu Mistrzuniu co to za stacja?


11:45 Krystian:
A pisałem wam kiedyś, że zrobicie relacje z wyścigu kolarskiego :)


Nie liczy się. Na igrzyskach zrobimy też zapewne relację ze strzelania do rzutków co nie znaczy, że będziemy je robić po zakończeniu igrzysk. Relacji z przyszłorocznego Tour de France póki co nie planujemy.


11:53 A teraz specjalny sondaż, specjalnie dla Z czuba.pl, prosto z Pekinu. Na pytanie "Czy cieszy się Pan/Pani z tego, że igrzyska odbywają się w Pekinie" 100 procent chińskich respondentów w ankiecie korespondenta Z czuba.pl odpowiedziało "Tak, cieszę się. To pokaże światu, który tak mało wie o Chinach, nasze prawdziwe oblicze". Na pytanie "Jak ocenia Pan/Pani szanse polskiej ekipy na igrzyskach 100 procent chińskich respondentów w tej samej ankiecie odpowiedziało "Tak, cieszę się. To pokaże światu, który tak mało wie o Chinach, nasze prawdziwe oblicze".


11:57 Jeszcze o kolarzach, bo naprawdę dali czadu. Najdłuższa w historii igrzysk trasa, a ten na mecie jeszcze się uśmiechał! Wyczyn godny szacunku, ale do najdłuższego wyścigu świata, Tour d'Afrique, jeszcze im trochę brakuje. Do przejechania jest mniej więcej 12 tys. km, a ściganie trwa 4 miesiące. Określenie "długi finisz" nabiera zupełnie innego wymiaru...


12:02 Jeszcze o sportach, których nigdy wcześniej i nigdy później...
Polskie łuczniczki zajęły czwarte miejsce w kwalifikacjach olimpijskiego turnieju drużynowego i rywalizację zaczną od ćwierćfinałów.

Wszystkim, którzy zamierzają ironizować tłumaczymy, że to podobno bardzo dobrze, bo dzieki temu nie będą walczyć z Azjatkami, tylko z Francuzkami. Legendarny ekspert, od wszystckich sportów, których nigdy wcześniej i nigdy później użył sformułowania "dobra pozycja wyjściowa do walki o medal".


12:07 Eurosport pokazuje właśnie jakieś eliminacje do eliminacji wioślarstwa, więc przełączyliśmy na TVP. Tam akurat miniaturowe dziewczynki machały sztangami, na które większość z nas bałaby się bodaj spojrzeć.


12:10 Na widok sztang i miniaturowych dziewczynek, przypomnieliśmy sobie o korespondencie i jego pierwszym sportowym doświadczeniu.
Maskotki, które występują przed zawodami dzielą się na pluszowe i pompowane. O ile pluszowe niczym specjalnym się nie wyróżniają (jak wszystkie maskotki na całym świecie podskakują idiotycznie), o tyle maskotka pompowana (widziałem na razie jedną) jest naprawdę przerażająca - wygląda jak wielki balon, w środku którego siedzi człowiek i próbuje chodzić. Prawdopodobnie ciśnienie wewnątrz balonu jest zbyt duże, żeby jego ruchy były naturalne, więc jego krok to połączenie stylów sprężyny, rumby (z charakterystycznym przestojem w pół taktu), Pi i Sigmy z Matplanety, oraz tych wielkich balonów z których Joker wypuszczał trujący gaz w pierwszym Batmanie.


12:20 TVP przełączyło się z jednego programu na drugi (a właściwie na odwrót) i pokazało skoki Leszka Blanika, chociaż dopisek "na żywo" mogliby sobie darować. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, jak wygląda klasyczny blanik.

Przy okazji, coś dla miłośniczek przystojnych skoczków przed konia. Dużo zdjęć Leszka Blanika.


12:30 Igrzyska niby zaczęły się dzisiaj, ale już ceremonia otwarcia dostarczyła nam kilka popisów krasomówstwa. Innymi słowy - wpadki komentatorów kontratakują.


12:40 Od dziesięciu minut możemy podziwiać słynną Wodną Kostkę. Niestety, jak na razie również tylko wstęp do wstępu. Ale już jutro pierwsze prawdziwe emocje - finały z udziałem (miejmy nadzieję) Otylii Jędrzejczak.


12:45 Mamy pierwszego bohatera pływackiego. Bradley Ally z Barbadosu na 400 m stylem zmiennym poprawił swój rekord życiowy o 6 s. Zajął w swoim wyścigu trzecie miejsce, ale do finału się nie zakwalifikował. Nasz bohater wygląda tak:



12:55 Po raz pierwszy mieliśmy okazję do zobaczenia Michaela Phelpsa. 400 m stylem zmiennym w eliminacjach popłynął w tempie rekordu świata. W końcówce się opanował i mamy tylko rekord olimpijski - 4:07.82.

Ale to nie jedyna szokująca wiadomość. Phelps popłynął bez swoich wąsów, które część redakcji Z czuba zdążyła już otoczyć kultem.


13:03 Ok, zrobiło się poważnie. Eliminacje 100 m motylkiem. Pierwszy występ Otylii Jędrzejczak.


13:05 I przepłynęła. 58.53 s, dopiero trzecie miejsce. Wygrała Singapurka Li Tao. Teraz czekamy na kolejne wyścigi. I drżymy.


13:10 W ostatnim biegu tylko trzy zawodniczki mogą popłynąć szybiej do Otylii, albo Polki nie będzie w półfinale.


13:11 Sensacją pierwszego dnia rywalizacji w szermierce był awans do ćwierćfinału 17-letniej Tunezyjki, Azzy Besbes - absolutnej debiutantki, która na dodatek jako pierwsza reprezentatka Afryki awansowała do czołowej ósemki indywidualnego turnieju olimpijskiego.

A tymczasem... nasze szablistki

"Panie Wołodyjowski! A ty się nie zrywasz, szabli nie chwytasz!"


13:13 I nie będzie. Dopiero siedemnasty czas Otylii Jędrzejczak! Polka nie popłynie nawet w półfinale!


13:16 Teraz w studiu TVP trwa zaklinanie rzeczywistości. Dwóch ekspertów próbuje tłumaczyć, że ta porażka to bardzo dobry prognostyk na przyszłość.


13:22 Czekając na Korzeniowskiego i Stańczyka zerknęliśmy w tabelę medalową. Wszystko zgodnie z nakreślonym 5000 lat temu planem: z dwoma złotymi medalami prowadzą Chiny.


13:26 Korespondet przy okazji pierwszego dnia igrzysk postanowił poszukać igrzysk w igrzyskach.
Jeszcze zanim zobaczy się jeden z miliarda plakatów "Beijing 2008", albo "One World, one dream", to człowiek czuje się jak na igrzyskach - to zasługa (albo wina) wolontariuszy, którzy atakują od odprawy celnej. Drodzy czytelnicy, na pewno już w wielu miejscach czytaliście o wolontariuszach w Pekinie. Ale chyba jeszcze nie zdajecie sobie sprawy z tego, co się za tym kryje. Wyobraźcie sobie scenę z mrówkami w czwartej części "Indiany Jonesa". Wyobraźcie sobie bitwę pod Grunwaldem. Wyobraźcie sobie sceny batalistyczne z "Bravehearta". Wyobraźcie sobie otoczenie Liz Taylor z "Kleopatry". Tak, teraz mniej więcej wiecie, ilu tu jest wolontariuszy.


13:32 Pierwszy bieg eliminacji na 400 m stylem dowolnym. Płynie Korzeniowski.


13:34 200 m za nami, Korzeniowski jak na razie na piątym miejscu ze stratą ok. sekundy do lidera.


13:36 I po wyścigu. Korzeniowski szósty z czasem 3.48.78. Szóste miejsce, 1.08 s straty do zwycięzcy i blisko sekundę gorzej od rekordu życiowego. W następnym biegu płynie Przemysław Stańczyk.


13:40 Stańczyk na początku był ósmy, po 200 metrach przesunął się na szóste miejsce. W ramach szukania optymistycznych znaków - wodróżnieniu od Korzeniowskiego przesuwa się w górę.


13:41 I już przesunał się w dół. Jest siódmy.


13:42 Koniec. Stańczyk z czasem 3:48:11 - ostatni. Do finału zabrakło mu ponad trzech sekund. "Zabrakło mu sił" - podsumował Przemysław Babiarz.


13:46 W redakcji dyskusja nad wynikiem pływaków. My nie jesteśmy jeszcze tak sceptyczni, żeby mówić o czarnym dniu polskiego pływania, ale pierwsze głosy, że pływacy skończyli się na "Kill'em All" już za nami.


13:49 Inne opinie: poziom pływania w ostatnich latach niesamowicie się podniósł. Na tym etapie w praktyce nie ma już słabych przeciwników.


13:55 Najwyraźniej nie każdy jest tak wyrozumiały jak my. Mateo:
Gdzie ten rekord Otylii? O_o nawet półfinału nie było. Korzeniowski ze Stańczykiem też się nie popisali, miało być pięknie, wyszło jak zawsze.


13:58 W drużynie siatkarek po porażce z Kubą niewesoło. Rafał Stec nadesłał właśnie wypowiedź Katarzyny Skowrońskiej:
Trener nie dawał nam spać, program dnia jest gęsty, mamy bardzo dużo zajęć. Zrywa nas z łóżek o szóstej i zabiera na trening. Dzisiaj, przed meczem, też.


14:04 Mamy winnego. Korespondent GW Radek Leniarski zaspał dziś trochę, i z przerażeniem, że nie zdąży na pierwszy medal dla Polski ruszył do hali szermierczej. Gdy dojechał - Socha już odpadła. Potem przerzucił się do Kostki na pływanie...


14:07 Tymczasem korespondent nadal sprawdza zawartość igrzysk Pekińskich w Pekinie:
Aż do 7 sierpnia igrzyska w Pekinie były "martwe" - na ulicach mnóstwo (weźcie poprawkę, że "mnóstwo" należy rozumieć w kategoriach pekińskich. Gdyby to było mnóstwo w kategoriach na przykład warszawskich, to trzeba by zatrudnić detektywa, żeby takie "mnóstwo" znalazł w Pekinie) było flag, plakatów, instalacji, drzewek w kształcie siatkarzy i kolarzy, stały ze trzy zegary odmierzające czas do rozpoczęcia. Dopiero wraz z zablokowaniem ulic na okoliczność przyjazdu Georga Busha i 79 innych głów różnych państw, Pekin olimpijsko ożył, pojawili się uliczni sprzedawcy podręcznych zestawów "I love China".


14:09 A tymczasem eliminacje 400 m zmiennym. Płynie Katarzyna Baranowska.


14:10 Po 100 m motylkiem - siódma. Nasi pływacy prezentują dziś równą formę.


14:11 Na cześć wyścigu Katarzyny Baranowskiej - chińskie przysłowie. Płyń jak liść na rzece życia i bądź siódma po 200 m.


14:12 Ostatnia setka - kraul! Baranowka awansowała na czwarte miejsce!


14:14 I koniec. Po świetnym finiszu Baranowska czwarta z czasem 4:36:95. O 3 sekundy poprawiła rekord Polski. Siódmy wynik po czterech wyścigach eliminacji.


14:20 Nie wystarczyło. Baranowska z dziewiątym czasem nie awansowała do finału. Czyli jednak równa forma. Przemysław Babiarz stwierdził, że nasze zawodniczki miały pecha, bo Jędrzejczak była 17., a Baranowska 9., czyli za każdym razem brakowało im jednego miejsca. No, pech, faktycznie. Dziwnym trafem - jak zawsze padło na nas.


14:23 Zaczyna się myślenie historyczne. Vonavi:
Na moje znów zaczyna do nas wracać pech z Aten...


Mario:
No proszę, jeszcze nawet pierwszy dzień się nie skończył, a już pachnie Atenami, tzn. ateńskimi sukcesami.


14:29 Paulina Chylewska błyskotliwie stwierdziła, że gdyby jakaś zawodniczka się wycofała, to Katarzyna Baranowska jeszcze awansowałaby do finału. No tak. A gdyby wycofały się wszystkie rywalki - wtedy zdobyłaby złoty medal. A gdyby w ogóle wycofali się wszyscy pływacy poza naszymi - mielibyśmy komplet złtych medali.


14:38 O powtórce z Aten (patrz wpis z 14:23) piszą już także blogi. A mamy dopiero dzień pierwszy.


14:44 Z naszego, polskiego punktu widzenia zaczęły się olimpijskie dorzynki dnia pierwszego, ale to wcale nie znaczy, że się nic nie dzieje. Alexander Dale Oen pobił właśnie rekord olimpijski na 100 m stylem klasycznym Co oznacza tylko tyle, że w finale możemy się spodziewać kolejnego.


14:52 W zamieszaniu okołopływackim zapomnieliśmy odtrąbić pierwszy wielki sukces Z czuba. Nasze konfrontacje na przedpolu się sprawdziły - w szabli kobiet złoto zdobyła Amerykanka! Nie przewidzieliśmy wprawdzie tego, że dwa pozostałe medale również zdobędą Amerykanki, ale i tak uznajemy ten wynik za dobry omen na resztę igrzysk. Nie wiemy tylko dla kogo.


15:05 Pływanie zakończyło się eliminacjami kobiecych sztafet 4x100 m stylem dowolnym wygrane przez Chinki i Amerykanki. To zdanie prawdopodobnie będziemy często powtarzać przez najbliższe dwa tygodnie.


15:11 Ponieważ na igrzyskach chwilowo "się nie dzieje" - oddajmy głos korespondentowi, nadal badającemu procentową zawartość igrzysk w igrzyskach w zależności od podziemnego promieniowania.
Igrzyska siedzą przede wszystkim w głowach Pekińczyków. "Dziś luźno na drogach, to pewnie przez igrzyska" - mówi taksówkarz. "Ale dziś korki, to pewnie przez igrzyska" - mówi następnego dnia inny taksówkarz. Igrzyska są wytłumaczeniem na wszystko - w zasadzie nie odpowiadają tylko za gradobicie i koklusz.


15:20 Na TVP żeglarstwo, na Eurosporcie gimnastyka sportowa, a u nas w redakcji pizza. Mejle z odpowiedziami na pytanie - co wzbudziło w nas największy entuzjazm piszcie na zczuba@g.pl ze słowem pizza w temacie wiadomości.


15:45 Piotr odpowiedział na nasz apel:
We mnie właśnie te pizza wzbudziła największy entuzjazm :]


Nasz też. Niestety, w ofercie nie było olimpijskich. Ale już wracamy do relacjonowania.


15:55 Chociaż rozglądając się po telewizorach w zasięgu naszego wzroku - nie bardzo jest co relacjonować. Póki co możemy co najwyżej popodziwiać sobie gimnastykę sportową, o której powiedzieć możemy dwie rzeczy. Pierwsza jest taka - że nas ta dyscyplina przeraża. A druga - podobno słowo gimnastyka sportowa w języku staroaremajskim oznacza piekielnie niebezpieczny wypadek kończący się ciężkim kalectwem.


16:05 Dzień na igrzyskach ma się powoli ku końcowi, więc czas na pierwsze podsumowania. Na przykład autorstwa naszego korespondenta.
Jedynym z największych odkryć pierwszego dnia na igrzyskach jest to, że napoje kosztują tyle samo poza zawodami jak i na zawodach. Na wszystkich imprezach sportowych, na jakich byłem do tej pory cena, takiej na przykład wody w kiosku była kilka razy niższa niż cena tej samej wody kupiona od "oficjalnego sprzedawcy". Zresztą sprawdźcie ceny kawy w wiosce olimpijskiej, oni nie mają tak różowo.


16:15 A tymczasem gdzieś tam trwają eliminacje w turnieju siatkówki plażowej. Goździkowa przypomina: według olimpijskich przepisów dolna część bikini siatkarek plażowych musi mieć w biodrach nie mniej niż 7 cm. Siatkarze plażowi muszą nosić szorty długości co najmniej 10 cm powyżej kolan.


16:18 Smarzyciel:
Proponuję prowadzenie klasyfikacji medalowej w przeliczeniu na mieszkańca ... i może na PKB?


Niezły pomysł. Niestety - nam nadal wychodzi zero.


16:33 TVP powtórzyła właśnie finał szabli kobiet, ten, w którym wiecie... Przy okazji przypomnieliśmy sobie, jak to jest z oglądaniem szermierki. A z oglądaniem szermierki jest tak, że żeby oglądać szermierkę, trzeba oglądać strasznie dużo szermierki. Inaczej kompletnie nic nie widać, bo szermierka jest zbyt szybka.


16:39 Jednemu z nas zdarzyło się kiedyś oglądać finały Szabli Wołodyjowskiego w towarzystwie byłego szermierza. Z jego punktu widzenia wyglądało to tak - dwóch facetów na siebie biegnie, a potem jednen z nich się cieszy, a drugi złości. Były szermierz po każdej akcji zachwycał się wspaniałymi minięciami, zasłonami i tłumaczył co dokładnie się przed chwilą wydarzyło.


16:48 Tytuł realizatora idei de Coubertina zdobywa, nokautując rywali, Przemysław Stańczyk, dla którego najwyraźniej liczy się sam start. Stańczyk stwierdził, że czuje się raczej średnio, wynik raczej słaby, ale na załamanego nie wyglądał. Wręcz przeciwnie. "Może za cztery lata" - skwitował z uśmiechem.


16:52 W sumie wszyscy nasi pływacy wyglądali na zadowolonych. Paweł Korzeniowski uśmiechnięty stwierdził, że po swoim wyścigu wie jak się czuje i jak się zakwasił. Otóż, zakwasił się dobrze. Katarzyna Baranowska była wręcz zachwycona, choć akurat w jej przypadku możemy to zrozumieć. W końcu poprawienie własnego rekordu Polski o trzy sekundy to rzeczywiście wyczyn.

Swoją drogą po siatkarkach też nie było widać tak zwanej sportowej złości. Nie wiemy, co o tym myśleć. Z jednej strony to chyba dobrze, że się nie załamują. Z drugiej - hm, nie zależy im?


17:05 Ana Ivanović stwierdziła, że nie będzie ćwiczyć ze swym rodakiem, Novakiem Djokoviciem. Bo już kiedyś trenowała, starała się bardzo mu zaimponować więc podczas rozgrzewki tak się zmachała, że nie mogła rozegrać swojego meczu. I nie ma mowy, drugi raz się na to nie złapie.

Z Czuba podziwia profesjonalizm Any. I nie tylko profesjonalizm. Generalnie podziwia.


17:10 Za jedną rzecz możemy być pływakom wdzięczni. Poodpadali, więc nie musimu jutro wstawać o 3.00 w nocy na finały z ich udziałem.

Dziś na igrzyskach nic już się nie wydarzy. Trwa jeszcze mecz siatkarek - po dwóch setach Japonki remisują z Amerykankami. Gdzieś podobno trwają mecze siatkówki plażowej kobiet, ale oczywiście nikt ich nie transmituje, dlatego zapraszamy na niedzielę. I kolejną polską szansę medalową - tym razem w łucznictwie. Oraz oczywiście na dwa pojedynki z Chinami - piłkarzy ręcznych i siatkarzy. Dziękujemy bardzo.