Poligon: Najlepiej nam było przed wojną...

W oczekiwaniu na decyzje Trybunału, Ekstraklasy, PZPN - powspominajmy trochę, żeby się nam nie wydawało, że ligowy bałagan to jakiś nowoczesny wynalazek.

Pierwsze dyskwalifikacje

Zaczęło się... zanim się jeszcze naprawdę zaczęło. W 1926 roku doszło do konfliktu między większością polskich klubów a PZPN. Poszło o kształt rozgrywek mistrzowskich: kluby chciały nowoczesnej ligi i grania ''każdy z każdym'', PZPN opowiadał się za pojedynkami mistrzów grup okręgowych. Po stronie związku stanęło niewiele klubów - m.in. Cracovia (ówczesnym prezesem PZPN był prezes Cracovii Edward Cetnarowski) i BBSV Bielsko-Biała. W 1927 roku ''buntownicy'' utworzyli Polską Ligę Piłki Nożnej i zaczęli własne rozgrywki w I lidze i ligach okręgowych.
PZPN zareagował ostro i z rozmachem: zdyskwalifikował wszystkich schizmatyków: kluby, działaczy i zawodników. Lekko licząc - 90 procent polskiej piłki.

Ostatecznie dyskwalifikacjami PZPN nikt się nie przejął, liga zagrała, pierwszym mistrzem Polski wg nowego systemu została Wisła Kraków, a związek w końcu wymiękł i zasiadł do rozmów z klubami. Zakończyły się one jeszcze w 1927 roku wejściem PLPN w skład PZPN i przyjęciem w Polsce nowoczesnego systemu ligowego.

Pierwsze problemy ''Kto spada, kto awansuje''

Pojawiły się już w pierwszym sezonie - protestów, odwołań i odwołań od odwołań było tyle, że choć rozgrywki zakończono w listopadzie 1927, to tabela ostateczny kształt przybrała dopiero w kwietniu 1928 roku. Powiedzmy jednak, że pierwsze śliwki - robaczywki, a potem też było wesoło.

W 1929 roku mistrzem Polski został zespół Garbarni Kraków, wyprzedzając o punkt Wartę Poznań. Spadały zespoły Czarnych Lwów i 1. FC Katowice. Kiedy na krakowskim Ludwinowie świętowano zdobycie tytułu - PZPN niespodziewanie zmienił wynik jednego z przegranych meczów Warty. W spotkaniu Warty z Klubem Turystów Łódź, w drużynie łódzkiej wystąpił nieuprawniony zawodnik Roman Żurkowski, a ponieważ to właśnie on strzelił dwie zwycięskie dla Turystów bramki - Warcie przyznano walkower. Ta decyzja spowodowała poważne zmiany w tabeli: mistrzem została właśnie Warta Poznań, punkt przed Grabarnią, a z ligi zamiast Czarnych Lwów spadli wspomniani Turyści z Łodzi.

Trzy lata później w podobnych okolicznościach przyrody - z powodu gry zawodnika nieuprawnionego - 7 punktów odebrano drużynie Czarnych Lwów, a dzięki zmianom w punktacji mistrzem Polski zamiast Pogoni Lwów została Cracovia.
Sprawcą zamieszania, owym "nieuprawnionym" zawodnikiem Czarnych Lwów był... Roman Żurkowski. Ten sam. To się nazywa talent...

Pierwsza afera korupcyjna

Afera była spora ze względu na skutki, ale sama kwota i skala przestępstwa nie były porażające. Poszło o jeden mecz i 300 złotych. Można się wzruszyć, prawda? Trzysta złotych za mecz pierwszoligowy... Przedwojenne trzysta złotych miało inną siłę nabywczą niż dzisiejsze, ale kwota i tak rozczula.

Rzecz działa się w roku 1936, stroną korumpującą byli gracze i działacze broniącego się przed spadkiem GKS Dąb Katowice, a korumpowano Alfreda Mrozka, bramkarza innego pierwszoligowego klubu - Śląska Świętochłowice. Do spotkania doszło w restauracji Zimmermanna w Wielkich Hajdukach. Katowiczanie najpierw rozmiękczali bramkarza Śląska przy pomocy płynów wysokoprocentowych, a potem zaproponowali, aby w czasie meczu nie rzucał się na piłkę zbyt zachłannie. Najlepiej byłoby, gdyby nie rzucał się wcale. Czasy ciężkie, 300 złotych piechotą nie chodzi... Dąb wygrał mecz ze Świętochłowicami i utrzymał się w lidze.

Nie na długo jednak, bo zimą wszystko się wydało. PZPN zareagował błyskawicznie i zdecydowanie (ależ to brzmi...) - Dą b został zawieszony w prawach członka ligi, wszystkie jego mecze w nadchodzącym sezonie 1937 zweryfikowano jako walkowery, co oznaczało sezon bez gry i automatyczną degradację od nowego sezonu. Po wielu zabiegach katowiczan PZPN zgodził się w 1938 na ich udział w rozgrywkach regionalnej ligi śląskiej.

Za 300 złotych i jeden mecz - rok poza ligą i degradacja. Kiedyś to jednak panie dziejaszku, było... nie to, co teraz.

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją