Z Czuba Watch: Jak uzdrowić polską piłkę?

Po porażce na Euro widać, że z polską piłką nie jest dobrze i warto się zastanowić co zrobić, żeby było lepiej. Zastanowili się między innymi Dariusz Szpakowski i Antoni Piechniczek. I wymyślili - Szpakowski proponuje między innymi odkurzyć Piechniczka, a Piechniczek... Chyba też Piechniczka.

Dariusz Szpakowski, ''Super Express'': Marzy mi się po tych mistrzostwach rodzaj "konsylium nad chorą polską piłką" z udziałem selekcjonerów: Piechniczka, Engela, Janasa, Beenhakkera.

Z czuba: Panie Dariuszu, a dlaczego pomija pan innych selekcjonerów od czasów Piechniczka? Rozumiemy, że Krzysztof Pawlak poprowadził drużynę tylko w jednym meczu, ale może należałoby zaprosić jeszcze Janusza Wójcika i Zbigniewa Bońka. Jak selekcjonerzy to selekcjonerzy.

Antoni Piechniczek, ''Dziennik'': Jedno wiem. Nie może być tak, że kadra narodowa jest folwarkiem dwóch ludzi: jej trenera i prezesa PZPN. Dość państwa w państwie!

Z czuba: Święte słowa. Powinno być tak jak w Anglii, Francji, Włoszech, Niemczech, Holandii czy Portugalii. Gdyby tam trener chciał pominąć takich piłkarzy jak Beckham, Trezeguet, Inzaghi, Hildebrand, Seedorf czy Maniche, to ma nad sobą radę nadtrenerów w składzie Piechniczek-Strejlau-Apostel, która mu to skutecznie uniemożliwi. U nas to powszechnie stosowanie na świecie rozwiązanie świetnie zdało egzamin za czasów Pawła Janasa. Kryteria powołań były tak jasne i klarowne, jak nigdy przedtem i nigdy potem, a polska piłka była w rozkwicie.