Koniec świata jaki znamy - bilardzista przyłapany na dopingu

"Jak wszyscy to wszyscy, babcia też" - pomyślał zapewne Axel Buescher, niemiecki bilardzista. "Kolarze to robią, lekkoatleci to robią, baseballiści to robią, ba, prawdopodobnie wszyscy profesjonalni sportowcy w USA to robią, chcę i ja!" Jak pomyślał, tak zrobił. Rezultat? Buescher został zawieszony za stosowanie dopingu. Jeśli komuś umknęło - dopingu w bilardzie. Piekło zamarza, Sebastian Mila wraca do formy z czasów potyczek Groclinu z Machesterem City.
Pierwszy w historii przypadek stosowania niedozwolonych środków w bilardzie został ogłoszony w poniedziałek przez Niemiecką Unią Bilardową. Podczas listopadowych mistrzostw Niemiec, test na obecność dopingu przeprowadzony na jednym ze zwycięzców, Axelu Buescherze, dał rezultat pozytywny. Zawodnik tłumaczył się, że niedozwolona substancja była jednym ze składników leków, które w tamtym czasie przepisał mu lekarz, a których przyjmowanie zapomniał zgłosić organizatorom turnieju. Po tym jak mistrz Niemiec w karambolu zrezygnował z badania próbki B, Unia zawiesiła go na jeden rok i zabrała wywalczony 3 miesiące temu tytuł.

Substancją wykrytą w organizmie Bueschera było EPO, które podnosi utlenienie krwi i zwiększa wydolność mięśni. Albo nachylanie się nad stołem i kredowanie końcówki kija to większy wysiłek niż nam się wydaje, albo niemiecki bilardzista zamierzał wystartować w kolejnym Tour de France.

Jesteśmy w szoku. Jeśli już mielibyśmy się spodziewać afery dopingowej w świecie bilarda, obstawialibyśmy jego odmianę ekstremalną. Co teraz? Szachy? Brydż? Oglądanie starych zdjęć na imprezach rodzinnych? Koniec świata.