Fair Play - nie dla idiotów

Janusz Świerad z Sandecji Nowy Sącz przez ponad 20 lat kariery nie dostał czerwonej kartki. Aż do 13 października, kiedy w meczu z Hetmanem Zamość sędzia wyrzucił 37-latka z boiska - prawdopodobnie niesłusznie. Trwa walka o dobre imię, w czasie której w sukurs przyszedł pewien sklep z elektroniką. O sprawie pisze "Dziennik Wschodni".
Świerad pojawił się na boisku w 74 minucie, a zszedł w 80 po starciu z jednym z rywali. - To miał być mój rekord. Zamierzałem się nim chwalić po zakończeniu kariery. Że można przestrzegać zasad fair play i nie być usuniętym z murawy - mówił piłkarz po meczu, twierdząc że nie faulował i nie uderzył rywala. Jego wersję potwierdza sam ''poszkodowany'', Andrzej Wachowicz. - To wydarzyło się przy stałym fragmencie. Było przytrzymywanie, ale uderzenia już nie.

Świerad się poddał. "Dziennik Wschodni" pisze tak:

Przybity zawodnik z Nowego Sącza nie dał jednak za wygraną, sprawę traktując honorowo. Nie zgadzając się z karą zwrócił się do Lubelskiego Związku Piłki Nożnej o anulowanie czerwonej kartki. Dlatego w ostatni czwartek, kiedy na posiedzeniu zbierał się Wydział Dyscypliny, delegacja Sandecji pojawiła się przy ul. Filaretów, z nagranym na płytce CD spotkaniem. Otrzymanym od Hetmana. Jednak próby odtworzenia nagrania spełzły na niczym, bo w siedzibie związku nie było odtwarzacza DVD. Nie dający za wygraną przyjezdni szybko pognali do znajdującego się po drugiej stronie ulicy sklepu Media Markt. I z zakupionym sprzętem znowu zapukali do LZPN. Ale tu znowu czekała na nich niespodzianka - odtwarzacza nie można było podłączyć do telewizora. Mimo to sytuację udało się uratować - wycieczką do Media Markt, gdzie działacze wreszcie mogli zapoznać się z materiałem.

Wydział Dyscypliny nie daje za wygraną. Dobrosław Stec, wiceprezes LZPN: - Członkowie WD muszą to zobaczyć na dużym ekranie, na ścianie, a nie w laptopie czy małym monitorze. Bo na razie, to wcale jednoznacznie nie wynika, iż do takiego zdarzenia nie doszło. Sędzia Artur Ciecierski opisał całą sytuację i uważa, że postąpił słusznie. Taką samą wersję przedstawił obserwator Bogusław Nieznaj.

Ostateczny werdykt w czwartek. Odtwarzacz przeszedł na własność klubu.

******************

EDIT: Za "Dziennikiem Polskim" via 90minut.pl:

Janusz Świerad (...) odsunięty został od udziału w dwóch meczach III-ligowych. Taką decyzję podjął wczoraj Wydział Dyscypliny Lubelskiego ZPN. W ubiegłotygodniowym zebraniu WD LZPN uczestniczyli Świerad oraz kierownik drużyny Sandecji Jarosław Paschek. Przedstawili zarejestrowany przez osobę z obozu Hetmana zapis meczu na płycie DVD, z którego nie wynika, by Świerad uderzył kapitana zespołu Hetmana Andrzeja Wachowicza. Wersję sądeczan już wcześniej potwierdzili publicznie obecni na meczu dziennikarz "Dziennika Wschodniego" Paweł Grzegorczyk oraz reporter Telewizji Lublin Marcin Czubak. Nawet sam "pokrzywdzony" w obecności świadków przyznał po meczu, że nie doszło między nim i Świeradem do jakichkolwiek rękoczynów. Słów tych nie chciał jednak powtórzyć sędziemu.

Wbrew zapowiedziom, na wczorajsze posiedzenie WD LZPN nie wezwano ani Świerada (...), ani sędziego zawodów Artura Ciecierskiego z Warszawy. Decyzję podjęto bez nich, uzasadniając ją niedoskonałością zapisu filmowego oraz przepisem stanowiącym, że już sam zamysł uderzenia rywala powinien skutkować czerwoną kartką dla winowajcy.

Świeradowi oraz Sandecji od decyzji WD LZPN przysługuje odwołanie do Wydziału Dyscypliny PZPN. Działacze klubowi zastanawiają się nad sensownością podjęcia tego kroku.