Niebywały popis głupoty piłkarzy Śląska [WIDEO]

Czy zawodowi piłkarze mogą nie znać podstawowych przepisów gry w piłkę nożną?

W Śląsku Wrocław to możliwe. Oto sytuacja z wtorkowego meczu z Termalicą (1:1), która doskonale to udowadnia.

Link do wideo

Flavio Paixao i Jacek Kiełb wyszli we dwójkę na samego bramkarza. Nic tylko go pokonać, nieważne w jaki sposób, byleby tylko umieścić piłkę w siatce. Oni jednak znaleźli inne rozwiązanie i Kiełb przy podaniu był na spalonym. W takiej sytuacji linię spalonego wyznacza piłka, co oznacza, że nie można podawać jej do przodu koledze. A pomimo to Kiełb był jakieś pół metra przed nią. Nie wiedział o przepisach czy nie był wystarczająco skoncentrowany?

- Flavio mi zagrał, byłem na półmetrowym spalonym i tyle. Wiadomo, że popełniłem ogromny błąd. No spaliłem. Nie spodziewałem się nawet, że jestem na spalonym - powiedział w rozmowie ze slasknet.pl Kiełb.

- Przed straconą bramką mieliśmy... 200-procentową sytuację, która powinna być wykorzystana. Takie rzeczy robi się w juniorach i nawet piłkarze z naszej akademii nie psują takich sytuacji, potrafią utrzymać linię spalonego. Teraz każdy musi wziąć odpowiedzialność za ten mecz. Musimy przestać się głaskać i zacząć grać, bo to nie są żarty, a punktów nam brakuje - powiedział po meczu Tomasz Hołota ze Śląska.

Śląsk mógł prowadzić wtedy już 2-0, ale zamiast tego stracił gola w 89. minucie i tylko zremisował 1-1.

Skrót całego meczu na Ekstraklasa.tv.