Sport.pl

Złote Żetony 2010 - wyróżnienia za ligową działalność sabotażową

Proszę Państwa, ladies and gentelmen, liebe Karl. Rachu-ciachu, szast-prast i nieoczekiwanie znów nadszedł moment przyznania przez nas Złotych Żetonów, czyli ligowych antynagród! Wyróżnienia te zdążyły już wpisać się w skopany pejzaż z gracją równą połączonych sił Joanny Krupy i Wielkiego Zderzacza Hadronów. Jak co roku oczywiście też życzymy, aby tegoroczni laureaci nigdy więcej nie pojawili się w takim rankingu.

BLOKADA ROKU - nagroda wręczana zawodnikowi, który eksplozją talentu w roku 2009 rokował wielkie nadzieje na dynamiczny rozwój przez kolejny rok, ale który niestety kompletnie zawiódł.

Zwycięzca: MATEUSZ KOWALSKI

Walka o kolejne wypożyczenia tego zawodnika z Wisły do Piasta Gliwice przypominała próbę umówienia się przez ubogiego chłopaka z dziewczyną z dobrego domu. Raz ojciec nie chce ją puścić, raz chce. Gdy "ojciec puszczał" to Kowalski w Gliwicach był mesjaszem defensywy, wprowadzał w jej poczynania ład i porządek. Wydawało się, że naturalną konsekwencją będzie "powrót dziewczyny na swoje", czyli rychła przeprowadzka pod Wawel i pewne miejsce przed Mariuszem Pawełkiem (tak, to brzmi trochę jak oksymoron). No i tak też się stało. Jednak w drużynie Białej Gwiazdy nasz bohater wyłącznie się kompromitował. Przewracał się i potykał niczym ogry księciunia z "Gumisiów", aż w końcu stał się pewnym punktem młodoekstraklasowej Wisły. Jego występ w wyjazdowym meczu z Karabachem od nowego roku akademickiego ma stać się podstawą dla wykładów pod tytułem: "Jak nie powinien grać obrońca".

Chrapkę na to wyróżnienie mieli również Mateusz Klich, który zrównał się poziomem gry ze swoimi kolegami oraz Jakub Smektała z Piasta Gliwice.

REGRES ROKU - nagroda dla zawodnika, który rok 2009 miał świetny i wydawało, że będzie z niego dużo pożytku, ale rok miniony, to wyłącznie rozczarowania.

Zwycięzca: PIOTR BROŻEK

Piotr Brożek to dla mnie zawodnik, który wykonał największy krok wstecz w ciągu minionych 12 miesięcy. Wiem, że równie dobrze mógłby tu trafić jego bardziej ofensywny brat, ale w przypadku Pawła sprawy mają się trochę inaczej, ponieważ wszyscy wiedzą na co go stać i że jest pewien level, którego chyba nie przeskoczy. Tymczasem Piotr był cały czas jeszcze graczem z potencjałem do uwolnienia, zupełnie niewykorzystanym w reprezentacji. Niektórzy znawcy nawet twierdzili, że z nim w składzie kadra zakwalifikowałaby się na MŚ 2010. To ja teraz pytam: gdzie jesteście znawcy? Rok 2010 oznaczał bowiem pikowanie w dół pana Piotra w tempie awionetki z usterką - od nie najgorszego pierwszego półrocza, aż do starty miejsca w składzie Białej Gwiazdy na rzecz nominalnego pomocnika Paljica. To chyba policzek.

Mam wrażenie, że pogubił się gdzieś także Jakub Wilk a zgubił zupełnie Seweryn Gancarczyk.

ZMIERZCH ROKU - nagroda dla zawodnika z zacną przeszłością, ale coraz gorszymi widokami na zacną przyszłość.

Zwycięzca: MACIEJ ŻURAWSKI

Jeżeli ktoś wierzył, że transfer 34-letniego Żurawskiego zbawi Wisłę, to ten ktoś musiał mieć na imię Henryk. Widocznie ten ktoś nie dojrzał, że były kapitan kadry nie wali już z każdej pozycji, nie wygrywa pojedynków biegowych i frustruje się częściej niż Nicolas Cage. Trener Maaskant twierdzi, że znalazł mu właściwą rolę w drużynie. Dzięki pogłębionej obserwacji meczów Wisły oraz szczegółowej analizie protokołów meczowych chyba jestem w stanie zdefiniować tę rolę. To rola rezerwowego.

W tej kategorii mamy tłok jak przy kasach w PKP. Wyróżnienie za wszelką cenę chciał zdobyć laureat w innej dziedzinie, czyli Artur Wichniarek. Ze sceny schodzili również Piotr Giza oraz wieczni ligowcy Marcin Zając i Ariel Jakubowski.

ROZCZAROWANIE ROKU - nagroda za rozdźwięk między posiadanymi możliwościami a ich praktycznym zastosowaniem.

Zwycięzca: EUZEBIUSZ SMOLAREK

Oczywiście można znaleźć dwie setki zawodników w naszej lidze, którzy prezentują się na ligowych boiskach gorzej niż Ebi. Jednak to właśnie w jego przypadku rozdźwięk między tym co potrafi, a tym co prezentuje jest największy. Wszak kiedy angażujemy do filmu Scarlett Johansson to liczymy, że zagra ona coś więcej niż rolę "przypadkowego przechodnia 6" (swoją drogą zawsze to okazja, żeby zaprezentować jej zdjęcie). Smolarek daje czasem przebłyski dobrej gry, ale dużo częściej sprawia wrażenie piłkarza, który nie przygotował się do zajęć.

Serce mi pęka, gdy widzę jak się rozmienia na drobne Wojciech Łobodziński, gość z takimi możliwościami, że głowa mała. Jarosławowi Fojutowi w rozwinięciu skrzydeł natomiast przeszkadzają kontuzje. Jednocześnie chciałbym ogłosić, że wraz z nadejściem 2011 roku Łukasz Madej rocznikowo będzie miał już 29 lat, w związku z czym Krajowa Rada Terminologii Ligowej zabrania używania w stosunku do niego słowa "talent". Chyba, że w czasie przeszłym.

ROZCZAROWANIE ZAGRANICZNE ROKU - nagroda za osobisty wkład w monumentalne dzieło pt. "Wyjazdy za granicę nie służą polskim piłkarzom".

Zwycięzca: KAMIL GLIK

Jeszcze niedawno czołowy ligowiec i nadzieja kadry. Do tego ten transfer do Palermo zakończony uroczym "buongiorno!". Z czasem jednak okazało się, że w tej kadrze to raczej średniej niż średnio, a we Włoszech Glik gra tylko wtedy, kiedy koledzy z zespołu grillują. Przełamanie albo powrót, trzeciej drogi nie widzę, jeżeli z niego mają być jeszcze ludzie.

Sytuacja polskiego defensora i tak jest różowa niczym koszulka Palermo jeśli porównać ją z przygodą Mateusza Bąka w portugalskim Maritimo. Nasz golkiper zagrał tam - cytując Wojciecha Manna z tegorocznej piosenki o karpiu - nic, no wcale.

POWROTOWY KRYZYS ROKU - nagroda za powrót zza granicy, który do ligi nic nie wnosi.

Zwycięzca: ARTUR WICHNIAREK

Nasz laureat najchętniej wymazałby ze swojego kalendarza rok 2010. Najpierw fatalny pobyt w Berlinie (rok bez gola!). Powrót do rodzinnego Poznania miał być dla niego tym, czym zwykle jest powrót do domu, czyli czymś fajnym. A wyszła kaszana do sześcianu. Wichniarek snuł się po boisku w tempie męża wracającego do domu po przepiciu wypłaty, nie strzelał goli, burczał na kolegów z drużyny, aż w końcu z tej drużyny wyleciał.

Do ostatnich sekund na Wichniarka w tej kategorii naciskał Maciej Żurawski, ale jego wyróżniliśmy w innej kategorii. Nad sensem powrotu do Polski zastanawia się pewnie także Arkadiusz Radomski i kibice oglądający jego grę oraz Rafał Grzelak.

NAJGORSZY STRANIERI ROKU - nagroda za podpisywanie się pod etykietką trzeciego sortu kubańskich pomarańczy sprowadzanych do ekstraklasy zza granicy.

Zwycięzca: JAN ZAPOTOKA

Mimo że to najsilniej obsadzona kategoria, to Zapotoka wygrał ją w cuglach. Wokół jego osoby zaczęli się już kręcić ludzie z NASA, Mossadu i przedstawiciele "Rozmów w toku". Nikt bowiem nie jest w stanie pojąć jakim cudem zawodnik o tak miernych umiejętnościach regularnie pojawia się w składzie mistrza Polski. NASA twierdzi, że to kwestia załamywania się światła pod określonym kątem, Ewa Drzyzga po prostu chce o tym porozmawiać a ludzie z Mossadu milczą i tylko poprawiają słuchawki w uszach. Odpowiedź jest jednak inna. Chodzi o sześć kielichów z królową kielichów.

Kandydaci ciągną do tej nagrody w zasadzie całymi ławicami, a nie indywidualnie. Warto więc wskazać na mocny zaciąg legijny (Antolovic, Cabral, Mezenga, Knezevic, Dong!),  wiślacki (Jovanic, Rios), przedziwne ruchy z Bytomia (Karalic, Milenkovic) oraz na Cesara Cortesa z Polonii Warszawa.

NAGRODA SPECJALNA IM. TOMASZA MOSKALA - nagroda za odsalanie piłki nożnej z jej soli, czyli goli.

Zwycięzca: MACIEJ KOWALCZYK

Możesz wierzyć lub nie szanowny Czytelniku, ale są zawodnicy, którzy otrzymują wynagrodzenie za niewywiązywanie się ze swoich obowiązków. Maciej Kowalczyk jest napastnikiem, a zadaniem napastnika jest palenie papierosów i chodzenie na dyskoteki strzelanie bramek. Nawet jeżeli nie robi się tego codziennie, to raz na jakiś czas już wypada skoro płacą. Tymczasem Maciej Kowalczyk swą ostatnią bramkę zdobył... prawie dwa lata temu. 28 lutego 2009 roku trafił w meczu Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław (1:1). Od tego czasu rozegrał 20 spotkań w Lechii (ekstraklasa) oraz 9 spotkań w barwach Sandecji Nowy Sącz (I liga). A bramki jak nie było tak nie ma. Choć do wyczynu innego napadziora Tomasza Moskala (38 meczów bez gola) jeszcze mu chwila została, to i tak szacun na dzielni mu się należy. Każdy ziomal chciałby nic nie robić i dostawać za to kasę.

Wyjątkowa jest również obecność Macieja Bykowskiego w składzie Polonii Bytom, który w ciągu minionego roku realizował abstynencję strzelecką (21 meczów). Podobnie rzecz się ma z Krzysztofem Gajtkowskim (16 meczów) oraz Josephem Mawaye (18 meczów).

ŻETON ZBIOROWY - nagroda dla drużyny, która tak jakoś wyjątkowo nie bardzo w zeszłym roku.

Zwycięzca: Cracovia

Postawa Pasów w mijającym roku to chyba kolejna sprawa dla wróżbity Macieja.

Odpowiednikiem krakusów na niższym szczeblu jest Pogoń Szczecin. Nie brakuje tam niczego z wyjątkiem wyników.

NAJGORSZY TRENER - nagroda dla trenera, który świetnie sobie radzi do czasu rozpoczęcia meczu.

Zwycięzca: Ryszard Tarasiewicz

Trudno było wyłonić jednoznacznie najgorszego trenera. Każdy poważny kandydat zaraz przedstawiał jakieś alibi. Henryk Kasperczak przegrał z Wisłą mistrzostwo i odpadł z azerskim kolosem, ale przedtem uprzątnął nieco bałagan pod Wawelem i w ogóle zaprowadził rozbity zespół na podium. Rafał Ulatowski zaliczył żenującą jesień, ale bełchatowska wiosna w jego wykonaniu bynajmniej nie była brunatna. Pawła Janasa trudno tu klasyfikować, wszak on jest z zawodu dyrektorem. Wreszcie Ryszard Wieczorek w sezonie 2009/2010 przyczynił się do spuszczenia zarówno Odry jak i Piasta, ale tylko w tym drugim pracował w 2010 roku. Któż więc zostaje? Ryszard Tarasiewicz. Przy całym szacunku i uznaniu dla tego co zrobił we Wrocławiu, to kończący się rok pokazał, że formuła jego obecności w Śląsku chyba się wyczerpała. Wiosną podopieczni RT do końca bronili się przed spadkiem notując kiepski bilans 2 zwycięstwa - 8 remisów - 4 porażki, aż 6 meczów bez zdobytej bramki i prezentując futbol nudny jak filmy o ceramice. Jesień okazała się podobna (1 zwycięstwo - 1 remis - 4 porażki) i szkoleniowca pożegnano. Teraz jest czas na przemyślenia.

Zobacz laureatów z poprzednich lat:

Złote Żetony 2008

Złote Żetony 2009

Przemysław Nosal

Więcej o: