Sport.pl

Poligon: Wszyscy przeciwko wszystkim, czyli zapowiedź V kolejki Ekstraklasy

Przerwa reprezentacyjna za nami, reprezentacje zaprezentowały się kibicom w całej - przepraszam za wyrażenie - okazałości i zmieńmy temat, naprawdę. Na przykład na ekstraklasowy, bo doświadczenie i stare przysłowia pszczół mówią, że jeśli reprezentacje grają źle, to kluby grają dobrze. Znaczy, kiedyś mówiły. Bo kiedyś grały.

Trzymajmy kciuki, żeby przysłowia sprawdziły się także dziś (i jutro, i pojutrze), bo jeśli i one zawiodą to zmarnujemy sobie weekend, który moglibyśmy spędzić na koncertach, wernisażach lub memłonie. Przyrody, oczywiście.

Polonia Bytom - Zagłębie Lubin (piątek, godz. 17:45)


Na Stadionie Samotnego Białego Żagla i Męczących schodów staną naprzeciw siebie Grzegorz Podstawek i Bojan Isailović, Łukasz Hanzel i Marcin Juszczyk oraz Clemence Matawu i Costa Nhamoinesu (jeśli, oczywiście, nie pomyliłem skrzydeł). Trener Szatałow nie stanie naprzeciw trenera Bajora, bo nie pozwala na to ukształtowanie poziome stadionu, a jeśli zagra Mariusz Ujek, to też wątpliwe, żeby ktoś stanął naprzeciw niego. Metaforycznie, bo jeśli już stać przy Mariuszu Ujku, to akurat lepiej naprzeciw niż obok, czyli pod łokciem. Mecz na pewno będzie zacięty (bardziej niż przy goleniu), albowiem Polonia musi wygrać - w przeciwnym razie wyląduje na niezaszczytnym ostatnim miejscu w tabeli i zrobi się naprawdę niewesoło.

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków (piątek, godz. 20:00)


Rozpędzony białostocki atak przeciwko krakowskiemu brakowi obrony i wróbelkowemu ''a zwłaszcza lewej''. Polska szkoła trenerska (nie mylić z Polską Myślą Szkoleniową) przeciwko zachodnioeuropejskim naiwn... tego... nowinkom. Tomasz ''136'' Frankowski naprzeciw Macieja ''121'' Żurawskiego. Z gwizdkiem będzie biegał pan sędzia Małek, więc istnieje niebezpieczeństwo, że pod koniec meczu hasło ''wszyscy przeciwko wszystkim'' zamieni się w ''zawodnicy przeciwko przepisom, sędzia przeciwko zdrowemu rozsądkowi, a wszyscy przeciwko sędziemu'', przy czym zawodnikom radzę ograniczać się do ''uwaziaj'', ale za to trenerzy spokojnie mogą sobie ulżyć, bo trzy tysiące przy trenerskiej pensji to - jak mógłby powiedzieć poeta - zaledwie lekkie tchnienie wiatru na karku pędzącego wielbłąda.

Cracovia - Górnik Zabrze (sobota, godz. 14:45)


Mały rewanż za sytuację z końca sezonu 2008/2009, kiedy to nafaszerowany transferowo Górnik spadł, a nafaszerowana związkowymi znajomościami Cracovia utrzymała się przy wtórze jackoleyffowego zawodzenia: ''Płachta sukna prezydialnego - nie, nie, nie, nie, nie ruszaj jego''. Dziś naprzeciwko siebie stają zupełnie inne zespoły: Górnik nafaszerowany jest przede wszystkim Grzegorzem Boninem (pytanie, czym nafaszerowany jest Grzegorz Bonin?), a ''Pasy'', znowu szorujące po dnie tabeli, wyglądają powrotu Saidiego Ntibazonkizy jak kania dżdżu.

- Kaniawhat? - przeraził się Burundyjczyk.

Trenerem Górnika jest były Wiślak, Adam Nawałka, trener Ulatowski wyznacza ''azymut na łysinę Mariusza Jopa'', zła passa Cracovii (o, proszę jaki ładny nomen omen nam się przypadkowo trafił) dochodzi do wniosku, że kiedyś powinna się wreszcie skończyć, Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, a sędziuje Tomasz Mikulski.

GKS Bełchatów - Lechia Gdańsk (sobota, godz. 17:00)


Wszyscy zastanawiają się, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątą bramkę w Ekstraklasie. Skoro wszyscy zastanawiają się, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątką bramkę, to my tu, na ''Poligonie'' możemy odpuścić sobie zastanawianie się, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątą bramkę, bo jeśli ktoś jest ciekaw, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątą bramkę, to ma do dyspozycji wiele mediów, które wciąż piszą o tym, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątą bramkę i naprawdę nie ma powodów, żeby mnożyć pytania o to, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piąta bramkę, skoro można na przykład zapytać o pierwszy mecz w Ekstraklasie, prowadzony przez pana sędziego Góreckiego i usłyszeć, że był to mecz Wisły Płock z ŁKS-em. I co z tego? Nic. A co wynika z sześciu tysięcy pytań, czy Marcin Żewłakow zdobędzie piątą bramkę?

Śląsk Wrocław - Lech Poznań (sobota, godz. 18:15)


Jak zagra Lech - mniej więcej wiadomo (Rudnievs strzeli bramkę, Peszko kopnie kogoś w kostkę, kogoś w dwie, a Kriwiec będzie strzelał z dystansu do zachodzącego słońca), ale do tanga trzeba dwojga, więc ciekawsze jest pytanie o grę Śląska. Sebastian Mila podobno opuścił kilka treningów, Waldemar Sobota w ostatnim meczu grał w trybie ''stealth'', a Cristian Omar Diaz umierał w polu karnym z głodu, bo koledzy o nim zapominali. Dodajmy do tego Jarosława Fojuta i z równania wyjdzie nam coś na kształt... No, dobra - z tym kształtem trochę przesadziłem. Wyjdzie nam raczej taki zielony blobik i bardzo możliwie, że wyjdzie bokiem. Więc jak bardzo proszę, żeby nie. Żeby dobrze. Żeby emocje i żeby bramki. Żeby prowadzenie, żeby remis, żeby znowu prowadzenie, żeby podania. I w ogóle żeby. Bardzo proszę.

Arka Gdynia - Widzew Łódź (sobota, godz. 19:15)


''Wszystko jakieś takie, kurde, sztuczne... sztuczne... sztuczne... sztuczne... sztuczne...'' - powiedział Bardzo Szwarny Myśliweczek zanim go wynieśli. I tu chyba przydałoby się jakieś dementi alboco. Nie wszystko, proszę Bardzo Szwarnego Mysliweczka, nie wszystko: tylko oświetlenie. I trawa. Reszta jest bardzo naturalna: trener Pasieka jak zwykle będzie miał naturalny przedmeczowy zarost, trener Kretek naturalnie będzie skakał, biegał, gwizdał i geskuty... gestuka... i machał rękami, Marciano Bruma naturalnie kogoś sfauluje, a Darvydas Sernas znowu strzeli gola, bo tak ostatnio ma. Co do naturalności tkaniny, z której uszyto garnitur trenera Kretka, zdania są mocno podzielone, aczkolwiek większość skłania się ku zdaniu, że jest to tkanina naturalna, a 30 procent uważa, że wręcz żywa.

Ruch Chorzów - Legia Warszawa (niedziela, godz. 17:00)


W końcówce zeszłego sezonu oba zespołu walczyły zacięcie o to, który nie zagra w europejskich pucharach. Tak, tak, to nie pomyłka, o to, który NIE zagra. Wygrała Legia i dlatego mogła sobie pozwolić na letnie eksperymentowanie ze składem, a Ruch musiał jeździć, latać, wydawać pieniądze i znosić kaprysy zawodników, którzy doszli do dziwnego wniosku, że skoro grają w Europie, to może i pensje mogłyby być wypłacane terminowo... Dziś chorzowianie mają szansę do rewanżu i gdybym nie bał się, że wyjdzie jak zwykle, to może mruknąłbym coś o meczu kolejki, że niby ambicja kontra transfery. Ale zapewne wyjdzie, więc nie mruknę.

Polonia Warszawa - Korona Kielce (niedziela, godz. 17:15)


Polonia kupiła dobrego obrońcę, który jednak grać nie będzie, a Korona kupiła... hmm, powiedzmy, że kupiła drogiego obrońcę, który też chyba jeszcze grać nie będzie. Nie wiadomo również, czy będą grać Adrian Mierzejewski i Andrzej Niedzielan - sądząc po ostatnich meczach, Polonia bez Mierzejewskiego radzi sobie gorzej niż Korona... zaraz, zaraz - Korona bez Niedzielana jeszcze nie grała... Więc Polonia bez Mierzejewskiego radzi sobie gorzej niż z Mierzejewskim, a Korona będzie musiała wybierać między Maciejem Korzymem, Maciejem Tatajem a Edim Andradiną , który to wybór może i jest atrakcyjny na papierze, ale na boisku Polonii straci na atrakcyjności tyle, ile będą ważyły ''setki'' wyparte przez taki atak. Trener Sasal jest spokojny, trener Bakero wciąż jeszcze jest trenerem Bakero i ciekawe, czy będzie nim w poniedziałek, a pan sędzia Stefański jest z Bydgoszczy.

Poligon w ''Wygraj ligę''

''Poligonowe'' drużyny dopasowały się poziomem do swojego prezeso-trenera i zagrzebały się głęboko, głęboko, hen w okolicach czternastego tysiąca. Jedna, bo druga w okolicach piętnastego. Ale nie z nami te numery, Brunner. Się dokonało pierwszych zmian, się sprzedało Diaza i kupiło Diaza (albo odwrotnie) i teraz może być... różnie, albowiem, jak mówiła pewna kabaretowa muza: ''Chciałby nad poziomy, a tu ciągle niż...'' i zakupy mogą okazać się takim strzałem w płot, jak pierwotne składy. Ale nic to - jak grać to do końca, jak polec to z honorem, a jak Lec, to Stanisław Jerzy.

PS okolicznościowe. 65. urodziny obchodzi dziś Zagłębie Lubin. Nazwa klubu pojawiła się co prawda dopiero w roku 1966, ale miejscowi historycy wykazali genealogiczną ciągłość z (licząc od tyłu): Górnikiem, Spójnią, Gwardią, Zawiszą i wreszcie sekcją piłkarską lubińskiego OMTUR-u, więc nie bądźmy drobiazgowi, tym bardziej że rocznica jest okrągła. Czego można życzyć dwukrotnemu mistrzowi Polski, jeśli nie zdobycia tego tytułu po raz trzeci? No, może jeszcze znalezienia napastnika na miarę Ilijana Micanskiego. Życzymy? Życzymy.

Setną rocznicę... tak, tak, setną rocznicę powstania obchodzi dziś Koszarawa Żywiec, klub który został co prawda założony w budynku szkoły żeńskiej, ale potem po męsku stawiał czoła trudnościom, przeciwnościom i utytułowanym nieraz rywalom i przez dziejowe odmęty dopłynął do ligi okręgowej, w której zajmuje na razie piąte miejsce. Żywickiej drużynie ''Poligon'' życzy bogatego sponsora i sukcesów na miarę dzisiejszego współjubilata Zagłębia Lubin. Do życzeń dołączają się żywieckie dzwony oraz strażak na wieży, który nie zasnął i nie chrapie, tylko czuwa i trąbi

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.

Więcej o: