Sport.pl

Rewelacyjny 16-latek nie przejdzie do Arsenalu, bo... nie istnieje

Cieszyliśmy się z tego, że Robert Lewandowski został przez ''The Times'' umieszczony na liście najlepszych młodych piłkarzy. Cieszymy się nadal, ale nasza radość jest jakby mniejsza i jakby poniekąd. Okazuje się bowiem, że wśród zawodników wyprzedzających gracza Lecha znajdują się piłkarze, istniejący tylko w rzeczywistości wirtualnej. Jak na przykład Mołdawianin Masal Bugduv, o którego miały walczyć Arsenal i Liverpool, a który najprawdopodobniej jest dzieckiem internetu i czyjegoś poczucia humoru.

Przypominamy, że Lewandowski uplasował się na 32. pozycji. Dwa miejsca przed nim widnieje zaś Jay Simpson z Arsenalu. Podobno jednak 30. pozycja jeszcze niedawno należała do Bugduva. Dowodzą tego strony, które skopiowały całość rankingu, gdy tylko się ukazał- czyli na przykład serwis zespołu Rochdale A.F.C.. Skąd wzięła się nagła zmiana? Ano stąd, że okazało się, że Mołdawianinem nie interesuje się Arsenal, ani Liverpool, ani żaden inny klub, bo Bugduv po prostu nie istnieje.

Jakiś czas temu w sieci pojawiły się plotki o 16-letnim napastniku Olimpii Balti, którego chcą ściągnąć największe europejskie futbolowe potęgi. Co jakiś czas na forach umieszczano artykuły opisujące niezwykłe boiskowe wyczyny Masala, który to strzelił hattricka, to został najmłodszym reprezentantem Mołdawii i już w debiucie przeciw Armenii wszedł z ławki i stał się bohaterem, a gdyby dobrze poszukać, pewnie znalazłyby się nawet doniesienia o tym, że zabił smoka i załatał Windowsa. Równie często pojawiały się artykuły w stylu ''Benitez zwinie Bugduva spod nosa Arsenalu'' czy ''Bugduv wciąż może dołączyć do Arsenalu''. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie kilka spraw.

Na stronie Olimpii Balti nie ma informacji o tym, że gra tam ktoś taki jak Bugduv. Także mołdawska federacja nie wie, by ktoś taki istniał, a raporty z meczu, w którym 16-latek miał zostać bohaterem jakimś dziwnym trafem w ogóle o nim nie wspominają. Wprawdzie wynik 2:2 ze spotkania Mołdawia - Armenia się zgadza. Prawdą jest też to, że wynik ustalił rezerwowy, z tym że był to Siegiej Aleksiejew, o czym przeczytać możecie tutaj a zobaczyć tutaj.

Nie wiemy czy trzeba jeszcze jakichś dowodów albo powołania komisji śledczej, żeby odkryć, że ktoś taki jak Buguduv nie podpisze lukratywnego kontraktu z piłkarskimi potęgami, ale nie będzie się przejmował tym, że nie dostanie milionów euro, bo pieniędzy nie potrzebuje. Jak wszyscy wyimaginowani przyjaciele. Piłkarz jest bowiem efektem internetowego żartu, który wprawdzie nie zrobił takiej furory jak fakty z życia Chucka Norrisa, ale wystarczył by przechytrzyć piłkarskich ekspertów. Nie wiemy tylko czy oznacza to, że Lewandowski jest 31. najbardziej obiecującym młodym zawodnikiem czy raczej, że ranking można wyrzucić do kosza, bo tak samo wiarygodny byłby, gdyby na pierwszym miejscu umieścić Papę Smurfa i argumentować to jego niesamowitymi zdolnościami przywódczymi i boiskowym opanowaniem.

Więcej o sprawie zawodnika, którego nie ma możecie znaleźć na blogu Soccerlens.

Zobacz jak grają nieistniejące gwiazdy [Z Czuba.tv] 

Więcej o: