Od zera do bohatera i z powrotem

Piłka nożna to także historie takie jak ta. Nieprawdopodobne, magiczne, szczęśliwe. Znacie Harveya Esajasa? Nie? To przeczytajcie
Harvey Esajas zaczynał karierę od słynnej szkółki Ajaksu Amsterdam. Potem terminował w akademii Anderlechtu Bruksela, by w dorosły futbol wejść jako zawodnik Feyenoordu Rotterdam.

I sam ten fakt był dla większości kibiców nie do zaakceptowania. "Wychowanek Ajaksu, w Feyenoordzie? Nigdy! - mówili. Nie przepadali za nim także przeciwnicy, przed sezonem 1993/94 w meczu z amatorskim Helderse Selectie znokautował Ronalda Schoutena, ale udało mu się uniknąć kary.

W oficjalnym spotkaniu Feyenoordu zadebiutował, jakżeby inaczej, z Ajaksem i strzelił gola. Mimo takiego początku kibice ciągle nie chcieli go widzieć w zespole, podobnie trenerzy. W pierwszym sezonie zagrał tylko 5 razy, w drugim 3, w trzecim ani jednego. W 1996 r. jako wolny zawodnik przeszedł do FC Groningen. Tam zagrał 9 meczów i odszedł do drugoligowego Cambuur Leeuwarden skąd odszedł do Dordrecht'90, gdzie w sezonie 1998/99 wystąpił 7 razy.

Potem wyjechał na testy do Fiorentiny i Torino, ale żaden z tych klubów nie zaproponował mu kontraktu. Wyjechał do Hiszpanii, pograł trochę w Realu Madryt Castilla (tak, to rezerwy tego wielkiego Realu), Zamorze i Mostoles. Nie zachwycił w żadnym, z tych klubów, więc otworzył dyskotekę i zakończył karierę (choć niektóre źródła podają, że rozpoczął pracę w cyrku). Był rok 2001.

Trzy lata później spotkał się z przyjacielem Clarencem Seedorfem. Ważył wtedy ponad 100 kg i od czasu odejścia z Mostoles nie kopał piłki. Mimo to powiedział pomocnikowi Milanu, że bardzo chciałby wrócić na boisko. Seedorf poszedł do trenera Carlo Ancelottiego i żartem zapytał czy nie chciałby za darmo pozyskać obrońcę. Włoski szkoleniowiec był sceptyczny, ale ostatecznie pozwolił Esajasowi trenować z drużyną. A ten przez trzy miesiące stracił 15 kg i już w czerwcu 2004 r. nadawał się do gry. W rezultacie zaproponowano mu kontrakt. - Prawie spadłem z krzesła gdy usłyszałem propozycję od wiceprezesa Adriano Gallianiego - mówi Esaljas.

Zszokowana była także prasa, kibice i eksperci. Na początku sezonu był ostatnim rezerwowym, ale w styczniu 2005 r.wszedł w nagrodę za ciężką pracę wszedł na trzy minuty w meczu Pucharu Włoch z Palermo. Po chwili prawie zaliczył asystę, podając Jonowi Dahlowi Tomassonowi. Ale Duńczyk strzelił ponad bramką. Po kontuzji Fabricio Colocciniego Esajas zosta włączony do kadry na finał Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Przegrane, po karnych spotkanie oglądał jednak z trybun.

Po sezonie przeszedł do trzecioligowego AC Legnano, potem przeszedł do Calcio Lecco 1912 (w koszulce tego klubu widnieje na zdjęciu) i zakończył karierę.

Tutaj możecie przeczytać wywiad z Esajasem.

Polecamy