Gdzie są wąsy z tamtych lat?

?Polskich kibiców poznajemy po wąsach? - tekst komentatora meczu naszej reprezentacji piłki ręcznej podczas niedawnych Mistrzostw Świata zainspirował nas do małego przeglądu polskich wąsatych piłkarzy i stwierdzenia, że dziś prawdziwych wąsów już nie ma. A poniższa jedenastka (ultraofensywne ustawienie: 1-1-2-7) pokazuje, że w naprawdę dużym stopniu historię polskiego futbolu tworzyli właśnie piłkarze z wąsami.
Gdy szli na popis rycerze nasi,
A męstwem tchnęła twarz okazała,
Maryna patrząc, szepnęła Basi:
"Za ten wąs czarny życie bym dała!"


1. Janusz Jojko (urodzony w 1960 roku; w reprezentacji 2 mecze)

Oczywiście ktoś może być oburzony (i słusznie), że dlaczego nie Młynarczyk, dlaczego nie Dudek (choć wąs to u niego był akurat biedny), ale możliwe, że to właśnie o słynnym wrzucie pana Janusza do własnej bramki podczas meczu barażowego Ruchu z Lechią ('87) kibice mówią (i będą mówić) częściej i dłużej. Wielkie bramkarskie wpadki zawsze są popularne, a z polskich ta jest najsłynniejsza.



2. Stefan Majewski (ur. 1956; 40 meczów - 4 gole)



Jedyny obrońca w zestawieniu, ale za to jaki. Dwa mundiale, oba z "dziesiątką" - medal w Hiszpanii z golem w meczu z Francją. A przede wszystkim - nasz ulubiony Pan Stefan - Wieczny Kandydat nr 1 Na Nowego Selekcjonera Kadry. Wąs w różnych wariantach - często w połączeniu z bródką, czyli popularne "kółko" a'la dr Burski z "Na dobre i na złe".

Gdy nasz Czarnecki słynął żelazem
I dla Ojczyzny krew wą poświęcał
Wszystkie go Polki wielbiły razem,
A on tymczasem wąsa pokręcał.


Bez wąsów Stefan Majewski wygląda tak. Przyznacie, że to nie to samo.

3. Leszek Pisz (ur. 1966; 17-1)

Gatunek obecnie niestety nie występujący w polskiej piłce. Rozgrywający nie genialny, ale na pewno bardzo solidny. Za to genialny egzekutor stałych fragmentów gry, o jego trafieniach z rzutów wolnych można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że były przypadkowe. Do tego zapewnił Legii historyczny awans do Ligi Mistrzów, mało tego - strzelił w niej pierwszego gola.

4. Zbigniew Boniek (ur. 1956; 80-21)

Po prostu - Boniek, Zbigniew Boniek. Ikona polskiej piłki. Prawdopodobnie najsłynniejsze polskie wąsy po wąsach Lecha Wałęsy.



Jana Trzeciego gdy Wiedeń sławił,
Głos był powszechny między Niemkami
"Oto Król Polski, co nas wybawił,
Jakże mu pięknie z tymi wąsami!


5. Robert Gadocha (ur. 1946; 62-16)

Wielki bohater z Weltmeisterschaft 74', choć bez gola, to z niewyobrażalnie wielką liczbą 7 asyst! Do tego najlepsza "jedenastka" Mundialu, no i wąs jak się patrzy! Wg Wikipedi: "Jego rajd z meczu z Jugosławią jest porównywany do akcji Diego Maradony z meczu z Anglią w 1986 r.". A o wąsach ani słowa...

Na zdjęciu Robert Gadocha tłumaczy Grzegorzowi Lato, że lepiej mieć wąsy:



6. Jan Furtok (ur. 1962; 36-10)



Wicekról strzelców Bundesligi w HSV 91', udane występy w kadrze, uczestnik MŚ 86', żywa legenda GKS-u (dziś prezes). Ale nie czarujmy się - pana Janka na zawsze zapamiętamy z jego słynnego strzału ręką w meczu z San Marino. Historia bywa okrutną.

Smutne w narodzie dzisiaj odmiany.
Rycerską twarzą Nice się brzydzi;
A dla niej Dorant, wódkami zlany,
I z wąsa razem, i z męstwa szydzi.


7. Krzysztof Warzycha (ur. 1964; 50-9)

Wąs raz był, a raz nie, ale forma strzelecka u "Gucia" występowała praktycznie zawsze (niestety w klubach, w reprezentacji już nie). Liczby mówią same za siebie: w Ruchu bilans ligowy: 167-66; w Panathinaikosie 352-235!!! Plus niezapomniany sezon 95/96, 2 gole z Legią i trafienie w półfinale z Ajaksem.

8. Wojciech Kowalczyk (ur. 1972; 39-11)



Cały czas, gdy pojawi się dobrze zapowiadający piłkarz, zachwalając go używa się sformułowania "największy talent od czasu Kowalczyka!" Faktycznie, "Kowal" to była piłkarska perełka, zupełnie bez respektu podchodził do rywali z najwyższej półki. Wąs występował w młodości, ale to właśnie wtedy dzięki ogromnej szybkości (którą niestety później zatracił) był najlepszym polskim napastnikiem. Co przyznajemy z nieukrywanym żalem.

9. Marek Leśniak (ur. 1964; 20-10)

Król strzelców ekstraklasy, zdobywca Pucharu UEFA z Leverkusen, hat-trick w meczu z Bayernem w Bundeslidze, dobry bilans w kadrze. I tylko żal znakomitej sytuacji z meczu z Anglią w 1993 roku, długo pobrzmiewającej później w czołówce magazynu piłkarskiego. Niestety, w ten sposób również powstają legendy. A Jezus Maria!

10. Andrzej Szarmach (ur. 1950; 61-32)

Andrzej Szarmach z lewej, obok Władysław Żmuda wstydzi się, że nie ma wąsa:



Wicekról strzelców Mundialu '74, mawiano, że wkładał wąsy tfu, głowę tam, gdzie inni nie wsadziliby nogi. Prawdopodobnie najlepiej uderzający z powietrza polski piłkarz w historii.

Nasz ulubiony cytat z pana Andrzeja:

Nie jestem przesądny, ale szanuję prawa logiki. W 1974 roku przegraliśmy z Niemcami 0:1 będąc jednak drużyną zdecydowanie lepszą. Cztery lata później w Argentynie było 0:0 i też Polska zaprezentowała się o niebo korzystniej od aktualnych przecież mistrzów świata. A teraz wygramy z nimi 1:0, by koło logiki ostatecznie się zamknęło

11. Marian Janoszka (ur. 1961; 0-0)



Legenda śląskiego futbolu, zwłaszcza radzionkowskiego. Z małego klubu pokpiwano gdy wchodził do I ligi, ale szybko przestano, gdy w debiucie w ekstraklasie pokonał Widzew 5:0, a "Ecik" strzelił 2 gole (w wieku 37 lat!). Jak widać na zdjęciu nie tylko szlachecki wąs, ale i fryzura sarmacka.

Kogo wstyd matki, ojców i braci,
Niech się z swojego kraju natrząsa:
Ja zaś z ojczystej chlubny postaci,
Żem jeszcze Polak, pokręcę wąsa.


Zła wiadomość jest taka, że obecnie w kadrze nie ma ani jednego wąsacza. A przypomnijmy co mówił Andrzej Juskowiak o swojej jedenastce marzeń: "W ataku ja - wiadomo kto ustala skład - i rzecz jasna Kowal. Najlepiej jakbyśmy zapuścili wąsy, jak w 1992 roku. Już z powodu tych wąsów obrońców przechodziłby dreszcz..."

Bartosz Nosal

W tekście wykorzystano fragmenty wiersza Franciszka Dionizego Kniaźnina "Do wąsów".