Sport.pl

Reprezentacja Rosji w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Rosyjscy oligarchowie od lat pompują grube miliony w rodzimy futbol. Ich inwestycje powoli, bo powoli, ale jednak zwracają się. W 2008 roku Zenit St. Petersburg zdobył Puchar UEFA. Niedługo potem krajowa reprezentacja doszła do półfinału Euro 2008. Obecnie Rosjanie stoją przed kolejną szansą na historyczne, przynajmniej dla siebie, osiągnięcie. Mogą wprowadzić dwie drużyny do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. A w zasadzie to wprowadzić tam swoją reprezentację.

Oczywiście droga do grona ośmiu najlepszych drużyn w Europie jest jeszcze daleka. W pierwszym spotkaniu Zenit wygrał u siebie z Benfiką 3:2 i do awansu wystarczy mu remis. Jeśli jednak podopieczni Luciano Spallettiego przegrają na Estadio da Luz 0:1 ich marzenia się skończą. CSKA w Moskwie zremisowało 1:1 z Realem Madryt, zostając tym samym jedyną obok Barcelony drużyną, która nie przegrała z ''Królewskimi'' w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Niewielu jednak liczy na to, że ''Koniom'' uda się wywieźć z Santiago Bernabeu inny wynik niż porażkę.

Dobra forma obu rosyjskich klubów powinna martwić zwłaszcza w kontekście Euro 2012. Drużyna narodowa naszych grupowych rywali została zbudowana właśnie w oparciu o zawodników Zenita i CSKA. W bramce Rosjan w meczu z Polską zobaczymy najpewniej Igora Akinfiejewa, gracza drugiej z tych drużyn lub Wiaczesława Małafiejewa reprezentującego klub z St. Petersburga. Kwestia trzech z czterech miejsc w defensywie powinna rozstrzygnąć się wewnątrz kwartetu Wasilij Bierezucki, Aleksiej Bierezucki, Siergiej Ignaszewicz (wszyscy CSKA) oraz Aleksandr Aniukow (Zenit) z jednym miejscem pozostawionym dla gościnnych występów  gwiazdy czyli Jurija Żyrkowa z Anży Machaczkała.

W pomocy, tej dwuklubowej dominacji w osobach Romana Szirokowa, Igora Denisowa, Konstantina Żyrianowa, Władimira Bystrowa (wszyscy Zenit) oraz młodego Ałana Dżagojewa (CSKA) spróbują przeciwstawić się Dinijar Biljalietdinow, który po nie do końca udanym 2,5-rocznym pobycie w Evertonie powrócił do ojczyzny, by wdziać trykot Spartaka Moskwa, a także Igor Siemszow z moskiewskiego Dynama. Biljalietdinow jednak, trzeba przyznać, rozczarował najmniej z pierwszego rzutu rosyjskiego eksportu do Premier League. A na pewno mniej niż...

...Andriej Arszawin, który z Arsenalu wrócił na gościnne łono Zenita. Arsene Wenger kazał biegać Rosjaninowi po skrzydle, Spalletti daje mu wolną rękę, a w zasadzie wolną nogę i wygląda na to, że wszystkim wyjdzie to na dobre. Arszawin może być pewny miejsca w podstawowym składzie rosyjskiej kadry. W przeciwieństwie do byłego napastnika Sevilli, a obecnie swojego kolegi klubowego Aleksandra Kerżakowa czy Romana Pawliuczenki, który przeniósł się z Tottenhamu do Lokomotiwu Moskwa. Czy raczej, jeśli ktoś chciałby być nieco dokładniejszy, należałoby napisać ''z ławki rezerwowych Tottenhamu przeniósł się do Lokomotiwu Moskwa''. Tych dwóch z pierwszej jedenastki wygryzie Paweł Pogrebniak, jeśli tylko utrzyma się w takiej formie. Skonfliktowany z władzami Stuttgartu napastnik przeniósł się do Fulham i w pierwszych trzech meczach dla londyńczyków strzelił pięć bramek.

Gdyby nie Pogrebniak, którego eksplozja na Craven Cottage nieco pokrzyżowała puzzle trenera Sbornej Dicka Advocaata, można by się spodziewać, że Rosjanie wyjdą na Polskę niemal idealnie ustawieni klubowymi formacjami, z golkiperem CSKA, trzema obrońcami CSKA i jednym Anży, trzema pomocnikami Zenita i jednym CSKA oraz duetem napastników Zenita. Tak czy inaczej, na Stadionie Narodowym w wyjściowej jedenastce Rosjan i tak zobaczymy jednego, może dwóch, maksymalnie trzech graczy nie występujących na co dzień w dwóch najlepszych tamtejszych drużynach. Co przypomina nieco stare wzorce stosowane jeszcze w czasach głębokiego ZSRR, kiedy to Walerij Łobanowski, będąc równocześnie szkoleniowcem Dynama Kijów, zbudował radziecką kadrę w oparciu o zawodników właśnie tej drużyny.

Liga rosyjska jest silna i bogata, czy może jest silna, bo jest bogata. Rosjan wymienia się jako faworytów naszej grupy na Euro 2012 i tylko jeden z graczy, Pogrebniak właśnie, który na ten turniej się wybierze, nie występuje w rodzimej ekstraklasie. To jeden z powodów może nie by śledzić rozgrywki Priemjer-Ligi, ale chociaż aby poświęcić chwilę na zobaczenie, jak nasi czerwcowi rywale poradzą sobie w Lidze Mistrzów.

Łukasz Miszewski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Więcej o: